
| Rozmaitości, czyli miejsce, w które wrzucać będziemy wszelkie maleńkie, ale cieszące oko i nie tylko rzeczy, związane z Warhammerem. Pomoce wszelkiego rodzaju, zestawienia i efekty naszych wygłupów.
|
|
|
Napisał: Adrian Stolarczyk
|
|
22.01.2010. |
|
Dzień 1 Co tu będę język po próżnicy wysilał - wszystko na ten temat napisałem już w swoim blogowym dzienniku zgiełkowym. O tutaj, jeśli łaska, wszystko można zobaczyć, przeczytać i ocenić. |
|
Czytaj całość…
|
|
|
Napisał: Jakub Gowin
|
|
22.01.2010. |
|
Dzień 1 - Idea
To dzień, w którym wszystko się zaczęło. Dostałem maila od mojego fińskiego przyjaciela, dotyczącego kolejnego zamówienia do armii wampirów. Na pewno jesteście sobie wyobrazić rogala na mojej twarzy, gdy dowiedziałem się, że czeka mnie przeprawa z „nieumarłym smokiem”. Wprost uwielbiam takie wyzwania. Ponieważ mój klient nie specjalnie przejmuje się kosztami produkcji więc mogłem poszaleć i zacząłem knuć. No i wymyśliłem: Zombie Dragon powstanie z pomieszania elementów smoka High Elves oraz starego oryginalnego Zombie Dragon’a z GW. Do tego wszystkiego jakiś smaczek na podstawce i będzie cacy. |
|
Czytaj całość…
|
|
|
Napisał: Michał Ciemniewski
|
|
18.12.2009. |
|
Z ksiąg biblioteki Mordheim [częściowo spalonej tuż po Kataklizmie]
"O AVERLANDZIE, JEGO MILITARIACH I WSZELAKICH TAKTYKACH SKUTECZNYCH" … Averland to najbardziej na południowy wschód wysunięta prowincja Imperium [jedynie Wissenland leży bardziej na południe]. Stoi ona na straży bezpieczeństwa całego kraju i jest jednym z pierwszych punktów oporu podczas licznych inwazji orków. Dodatkowo istotną rolą prowincji, jak i jednym z jej głównych źródeł dochodu, jest pilnowanie Przesmyku Czarnego Ognia, będącego jedynym łącznikiem i najistotniejszym szlakiem handlowej wymiany między Imperium a Wschodem. Dzięki licznym kupcom, podróżnikom i obieżyświatom to Averland, ze stolicą w Averheimie, czerpie liczne profity handlowo-naukowe. Dwa najistotniejsze zadania prowincji doskonale pokazują dwoistość militarnych zadań, które Averland od lat sumiennie wypełnia. Z jednej strony karne wojsko z wieloma tradycjami, doskonałymi strzelcami, dużym doświadczeniem z licznych potyczek z bandami orków. Z drugiej opanowana do perfekcji sztuka zwiadowcza związana z pełnieniem licznych obowiązków w niebezpiecznych okolicach Przesmyku Czarnego Ognia. Właściwie to pilnowanie przesmyku jest tym zadaniem, które łączy obie militarne tradycje. Przecież to tu, umundurowani na czarno-żółto, sławę zdobyli Mountainguard’dzi. Elita regimentów armii prowincji. To tutaj w całej okazałości rozwinęły się umiejętności łowieckie i zwiadowcze niejednego averlandzkiego trapera. Na koniec to właśnie tutaj regularnie odbywają służbę halflingi, doskonali kucharze i łucznicy z prowincji Moot, sąsiadującej z Averlandem. Tym właśnie jest Averland. Jego siła leży w różnorodności… |
|
Czytaj całość…
|
|
|
Napisał: Cezary Opaliński
|
|
18.04.2009. |
„Niech będzie podpalony!” Przez ostatnich 10 miesięcy zadręczałem Czytelników moimi zmaganiami z przygotowaniem mojej pierwszej armii do systemu „Warmachine”. Ambitnych założeń projektu w postaci comiesięcznych raportów z tej zaszczytnej misji nie udało się niestety zrealizować. Te miesiące, które upłynęły, miały jednak swój duży plus: kończąc w międzyczasie inne projekty malarskie ‘podciągnąłem’ swój warsztat. Armia, którą przygotowałem, nie nada się na konkurs malarski; pierwsze pomalowane modele trudno nawet nazwać pomalowanymi... Ale udało się! Na początek zaprezentuję nowe nabytki do moich wrażych sił. Znacie takie rubaszne powiedzonko: nie wychodź z doma bez łoma? Śmiało można je podciągnąć pod jednostkę, bez której szanująca się armia Menonitów nie rusza w bój, czyli Choir of Menoth. Naszym łomem jest zespół chórzystów, którzy opanowali sztukę śpiewania hymnów bitewnych błogosławionych wolą samego Menotha. W zasięgu głosu tych piewców Jedynie Słusznej Wiary nasze warjacki nie mogą być atakowane czarami czy strzelaniem, lub dostają bonus do parametrów ofensywnych. Im więcej śpiewających tym i dalej głos Pana się niesie, więc zafundowałem sobie maksymalny sześcioosobowy chórek. A to wszystko za śmieszne 22 punkty! Malowanie tych figurek to była czysta przyjemność, sporo się przy nich nauczyłem. Nie są pomalowani bez skazy i genialnie, ale udało się ich przyzwoicie wykonać.
|
|
Czytaj całość…
|
|
|
Napisał: Cezary Opaliński
|
|
25.03.2009. |
Niedługo minie rok odkąd zacząłem pisać o powstającej na moim skromnym warsztacie armii do systemu Warmachine. Do skończenia kolekcji zostały mi do pomalowania zaledwie dwa modele! Dzisiaj chciałem zaprezentować naszym Drogim Czytelnikom jej pięść uderzeniową, czyli piesze modele do walki wręcz. Jako, że wszyscy pasjonaci fantasy kochają palladynów, ja znalazłem tych czyniących dobro (o dziwo!) panów w liście dostępnych modeli pojedynczych typu SOLO. Są to palladyni Order of the Wall, czyli starożytnego zakonu, korzeniami sięgającymi początkom wiary w Dawce Praw i Stwórcę Menotha. Jako, że członkowie tego zakonu raczej wolą występować w roli obrońców wiary i ludzi niż taplać się w rzece heretyckiej krwi, zakon traci wpływy i siłę. Postanowiłem to zmienić i w mojej armii znajduje się aż trzech tych miłych jegomości. Co prawda wg zasad podstawowych można mieć tylko jednego pallandyna na stole, ale dołączenie do armii bohatera specjalnego palladyna Dartana Vilmona pozwala wziąć jeszcze jednego zakonnika. Wielkie Trio, mimo że przez niektórych graczy uważana za wolne potrafi być bardzo skuteczne, wystarczy powiedzieć, że siła ataku wkurzonego palladyna to siła porównywalna do ataku lekkiego warjacka! W dodatku ciężko skubańców zabić, bo poświęcając ruch zwiększają znacznie statsy defensywne. Kolejnym powodem użycia przeze mnie całej trójki są modele. Są ich dwa warianty i oba mi się bardzo podobały, dlatego postanowiłem wykorzystać oba w grze. Wisienką na torcie jest to, że po otrzymaniu krytycznego trafienia od palladyna, wrogi model staje w płomieniach, prawdziwie menocicka zdolność... |
|
Czytaj całość…
|
|
|
Napisał: Cezary Opaliński
|
|
25.12.2008. |
|
- Dobra chłopaki, robimy tak - powiedział Grondi wycierając krew z rozciętego łuku policzka - Snori i Dori biegną z lewej ile sił w nogach, ja podaję... - A co zrobimy z tymi frajerami i z obrony? - spytał rzeczowo Bert
Właśnie - mruknął Grondi patrząc z uśmiechem na dwóch zabijaków w pomarańczowych irokezach dzierżących w sękatych łapach srogie łańcuchy - co zrobimy z obrońcami... A ci zabijacy w irokezach to Zabójcy Trolii oczywiście! Panowie i Panie, mam zaszczyt przedstawić: Karak Eight Peaks` Killers pod wodzą nieustraszonego trenera Cezarego Lejącego Po Pysku!
Szanowni Czytelnicy tego jeszcze na Bitewnym Zgiełku nie grano: Let's Blood Bowl!... |
|
Czytaj całość…
|
|
|
Napisał: Cezary Opaliński
|
|
14.11.2008. |
|
Okres wakacji oraz początek jesieni to czas, w trakcie którego ukończyłem dwa projekty malarskie, czyli armię do DBA oraz flotę do Battlefleet Gothic. Działanie te skutecznie odciągnęły moją uwagę od planów zamknięcia w cyklu „Opowieści z kapliczki”, dotyczącego mojej armii do systemu Warmachine. W końcu udało się zmobilizować siły i środki na dokończenie, ku chwale Menotha!, tego zbożnego dzieła. Jako że początkowy plan comiesięcznych krótkich artykułów nie wypalił, pozwoliłem sobie zmienić formułę przedstawienia powstawania armii.W tej odsłonie przedstawię Drogim Czytelnikom o co i dlaczego rozbuduję swoją armię. Mam nadzieję, że najpóźniej za dwa miesiące pochwalę się już ukończonym projektem w zamykającym cykl tekście. |
|
Czytaj całość…
|
|
|
Napisał: Michał Ciemniewski
|
|
25.09.2008. |
|
Scenariusz do gry Mordheim, przeznaczony dla dwóch graczy. |
|
Czytaj całość…
|
|
|
Napisał: Robert Szczelina
|
|
10.09.2008. |
|
Kiedy w życie weszła VII ed. Warhammer'a Fantasy Battle i kiedy zaczęły pojawiać się kolejne księgi armii dla niej przeznaczone, stwierdziłem, że pozbywam się mojej armii Dark Elfów – za bardzo irytowały mnie kolejne pomysły autorów tychże podręczników. Pomyślałem: czekam na wydanie księgi do DE, po czym wystawiam armie na allegro - jeśli zasady będą odpowiednio dobrze „przepakowane”, to może jeszcze zwróci mi się co nieco z tego, co zainwestowałem w armie. I tak dni mijały, a ja solennie sobie przyrzekałem pozbyć się wszystkich miniatur. W międzyczasie zaczęły pojawiać się kolejne plotki i przecieki na temat nowej edycji DE. Nie powiem, śledziłem je z zainteresowaniem, chcąc przewidzieć, czy rzeczywiście moje plany będą opłacalne. I wszystko wskazywało, że jest to bardzo realne. Tak więc spokojnie czekałem dalej, aż do dnia premiery. I wtedy stało się coś dziwnego... |
|
Czytaj całość…
|
|
|
Napisał: Cezary Opaliński
|
|
17.06.2008. |
|
Kiedyś w dawnych czasach, kiedy to White Dwarf był czymś więcej niż katalogiem reklamowym GW, pojawiały się w nim również ciekawe artykuły. Ba, nawet całe ich serie. Jedną z najbardziej lubianych i mile wspominanych był cykl „Four Gamers Tale”. Tym, którzy nie wiedzą lub nie pamiętają, w czym rzecz przypomnę, że była to opowieść o czterech graczach budujących swoje armie do WFB. Zabawa polegała na tym, że jej uczestnicy co miesiąc kupowali za kwotę 50 funtów potrzebne im modele, malowali je a następnie prezentowali efekty oraz snuli plany na przyszłość. Cała seria była ciekawym spojrzeniem na hobby z perspektywy czterech różnych osób, budujących swoje kolekcje od podstaw. Jako, że zadomowiłem się na Zgiełku na dobre, postanowiłem posnuć swoją własną opowieść, tym razem nie merytoryczną czy historyczną tylko hobbystyczną i fantastyczną. Ci, którzy mnie lepiej znają wiedzą, że jestem początkującym malarzem i modelarzem - uczę się malowania figurek dopiero od kilku miesięcy. Może i nie maluję oszałamiająco, ale przyjemność, jaką czerpię z grania własnoręcznie pomalowanymi modelami motywuje mnie wyłącznie do dalszej walki z nieposłusznymi pędzlami i farbkami. |
|
Czytaj całość…
|
|
| «« start « poprz. 1 2 3 nast. » koniec »»
| | Pozycje :: 1 - 10 z 25 |
|