Sześció fspaniałyh
Napisał: Jan Mielczarski   
25.04.2010.

Ech, rzeczywistość skrzeczy – niewiele wszak zostało z butnej deklaracji poczynionej w pierwszym lutowym wpisie…Widać inaczej się nie da. Nieciekawie to ostatnio wygląda - przed 10 kwietnia nie bardzo miałem czas, teraz zaś, gdy mam nieco czasu – niemal straciłem ochotę i dobry nastrój. Ale nic to. Ciągnę dalej swój blogowy wózek – a na nim kolejnych pięciu chopaków i do tego nob. Zacząłem ich jeszcze w lutym, i bez przerwy coś mnie od nich odrywało – miałem już serdecznie dość. Swoją drogą w sierpniu b.r. miną 2 lata od czasu kupna niesławnej „Czarnej Grani”. Zachodzę w głowę, czy do tego czasu uda mi się pomalować cały zestaw – a zostało jeszcze pięciu chopa, tyluż nobów, i trzy śmigłowce. Wprowadziłem kilka drobnych zmian w malowaniu – chopaki mają teraz jaśniejsze uzębienie i wreszcie porządne krzaczki na podstawkach (trzeba będzie wyrzucić żółte i czerwone, które zastosowałem malując pierwszą 10-tkę). Płynie stąd ważna nauka: chcesz mieć mech w odpowiednim kolorze? Kup naturalny i barw sam - najlepiej bejcą spirytusową. Ekipa wygląda nieco ciekawiej, bo wreszcie postanowiłem poważniej zaingerować w wygląd - z konieczności monotonnych – modeli z Czarnej Grani: dodałem naramienniki i trochę broni ze standardowego orczego boxu. Uff, muszę odpocząć od tej hałastry, tym bardziej, że czas zacząć wcielać w życie pewien pomysł o którym niedawno wspomniałem…

Image

Napisz komentarz (Ilość komentarzy: 4)

 
Naprzód Bracia!
Napisał: Jan Mielczarski   
08.02.2010.

Ostatni raz pisałem o tych panach jakieś osiem miesięcy temu. Wtedy to kończyłem pierwszą partię oddziału. W zasadzie niedługo potem dokończyłem resztę, ale powstał problem: kompletnie nie miałem pomysłu na podstawki. Dlatego wojownicy kawał czasu gnili (!) w szufladzie. Ostatecznie wpadłem na pomysł, którego katalizatorem była glina modelarska (dzięki niej także Boss orków ma na czym stać). Na podstawkach wylądowały więc łupki z gliny, trochę „statica” i kałuża zielonkawego g…, które powstało z mieszanki odpowiednich kolorów i błyszczącego lakieru. O technice malowania już pisałem, więc nie będę strzępił klawiatury, buech, buech. Wykorzystałem części z box’u nowych plastikowych rycerzy, kosę pożyczoną od regimentu zombiaków, i godło Nurgla używane przez Chaos Marines w 40 millenium.

A po co to wszystko? Odpowiedź jest starsza niż ten blog, ba starsza nawet niż cały „Zgiełk”. Wiąże się to z pewną koncepcją, która niestety realnych kształtów nabiera w chwili, gdy armia chaosu jest już nieodwracalnie rozbita na trzy części. Ale nic to, sprawę doprowadzę do końca, bo musicie wiedzieć, że Pan Rozkładu ma wiele sług, zarówno nie z tego, jak i z tego świata. Do następnego wpisu!

Image

Napisz komentarz (Ilość komentarzy: 3)

 
JA jezdem szefem!
Napisał: Jan Mielczarski   
01.02.2010.

Uff, wreszcie go skończyłem. Pierwotnie miałem zamiar malować Bossa na końcu, ale po powrocie z Niepołomic (tak, wtedy się za niego zabrałem) miałem dosyć małych figurek i seryjnej roboty, nabrałem więc chęci by popracować nad pojedynczym modelem. Padło zatem na szefa. Z czasem (i ochotą) na malowanie było różnie, więc zajmowałem się nim z doskoku, co było czasem frustrujące, bo znacznie oddalało w czasie perspektywę ukończenia figurki. Muszę powiedzieć, że z końcowego efektu jestem zadowolony (tytułem eksperymentu dodałem wycinki tych elementów, które uważam za najbardziej udane) – w dużej mierze jest to zasługa fluidu maskującego, którego użyłem do obdrapanych żółtych blach. Podstawka też wyszła nieźle. Tu byłem pod wyraźnym wpływem prezentowanej na ostatnich Polach Chwały i opisanej na Zgiełku wspaniałej armii Kartaginy – były tam podstawki wykończone glinką modelarską. Ja użyłem płytek wykonanych z tego właśnie materiału.
Ach i jeszcze jedna wstydliwa sprawa. Właśnie do mnie dotarło, że kilka dni temu minęła d-r-u-g-a rocznica założenia przeze mnie bloga. Wynik 2 lata = 12 wpisów. Nawet Boss umiałby do tylu policzyć (Nawet Boss!? Przedefszystkiem Boss! Fkońcu jezdem szefem, nie!?). Wychodzi średnio 6 wpisów rocznie… Ten rok jest rokiem niezwykłych wydarzeń: dwie bitwy z Brutalem w ciągu miesiąca (a trzecia na dniach), Brutal maluje(!) klocek krasnoludów, nie kupuje nowych figurek, myśli o założeniu bloga… Więc zakończę niezwykłą deklaracją: w ciągu najbliższego miesiąca napiszę 6 odcinków bloga – wyrabiając tym samym normę roczną a jeśli się nie uda to niech… Zostaw! Gdzie mi z tym powerclawem!? Powiedziałem „JEŚLI SIĘ NIE UDA” a nie „TERAZ” o w mordę…, RAAAAAAAAAAAAAATUUUNKUUUUU!

Image

Napisz komentarz (Ilość komentarzy: 9)

 
Synowie Nurgla
Napisał: Jan Mielczarski   
15.06.2009.

Nie przesadzę mówiąc, że Gobos z Szeperdem rozpętali istną Burzę Chaosu. A ja się wzburzyłem… i postanowiłem, że zamiast malować chopaków czy kolejne elementy do armii Edessy, zajmę się urzeczywistnieniem zamiaru, który od dawna chodził mi po głowie, i pewnie chodziłby jeszcze długo gdyby nie rzeczona Burza… W miarę czytania kolejnych wpisów autorstwa obu malarzy, pomysł zaczął mi zaprzątać głowę w sposób wręcz nieznośny, tak, że nie mogłem się doczekać, kiedy w końcu zabiorę się za oddział wojowników pobłogosławionych przez Pana Zarazy. W końcu nadszedł długi weekend i mogłem wreszcie wziąć się do pracy. To co widzicie, to niemal skończona połowa liczącego 12 modeli regimentu (tu widać ich pięciu, gdzieś poza kadrem plącze się szósty) – do doklejenia zostały tylko tarcze i gdzieniegdzie broń (oczywiście już pomalowane) oraz, rzecz jasna podstawki. A, byłbym zapomniał o pelerynach. Raczej nie lubię prezentować figur niedokończonych, ale w tym wypadku jestem na tyle zadowolony z rezultatów że uczynię wyjątek od tej zasady. Co do techniki malowania, to skrobnę parę słów następnym razem. Na razie mogę tylko powiedzieć, że była naprawdę brudna a na samym początku to nawet śmierdząca. Cóż trudno, żeby była inna…

Image

Napisz komentarz (Ilość komentarzy: 7)

 
Wiencej chopakuf
Napisał: Jan Mielczarski   
05.05.2009.

Alternatywny tytuł dzisiejszego wpisu to „Zabujcza prentkość”, bo „wiencej” oznacza niestety tylko pięciu. Daje to w rezultacie 10 figur malowanych w tempie, o którym lepiej nie mówić…A może to już jakieś skrzywienie? W końcu nikt mnie nie goni…, ale czasami chciałoby się malować szybciej. Barwy pozostają wciąż te same, nic nie zmieniłem, no może poza pancerzami –tu odcień żółci jest nieco mocniejszy, niż przy poprzedniej piątce. To nawet lepiej, w końcu agresywne barwy są tu bardzo pożądane. Ogólne wrażenie jest bardzo pozytywne, a cała dziesiątka, z wykończonymi podstawkami naprawdę cieszy oko –w końcu nie ma to jak dobrze pomalowany oddział. Na podstawkach przykleiłem tym razem czerwone porosty, które miały zastąpić żółte, użyte przy poprzedniej partii…niestety nie wygląda to dobrze, bo wyjątkowo marna to czerwień. Już widzę, że trzeba będzie je wymienić. Na dobrą sprawę odpowiednie byłyby tu porosty rudo-brązowe, ale tych jak na złość nigdzie nie mogę dostać… Zaraz, zaraz, ja tu o porostach, a tym czasem minął termin malowania armii do tegorocznej kampanii DBA…pora więc kończyć odpoczynek od skali 15mm i brać się za rycerzy chrystusowych (w zasadzie z rycerstwa został jeden element, reszta to lekka jazda). Zamówiłem jeszcze kilka figurek, które wkrótce dołączą do armii: 2 elementy Hd, oraz 2 Bw –w tej roli kusznicy, tym razem już odpowiedni dla swojej epoki. Ciekawe, czy Essex Order Manager Misio już uruchomił wysyłkową machinę... 

Image

Napisz komentarz (Ilość komentarzy: 3)

 
Armenian mix
Napisał: Jan Mielczarski   
31.03.2009.

Image 

Nazwa lepsza raczej dla dostępnych na stadionie składanek bliskowschodniego disco…, ale zupełnie nie miałem pomysłu, jak inaczej nazwać te trzy elementy. Zwykle, podczas pracy nad armią dzielę wojska według typu i tak też je maluję. Skończywszy jednak jeden element rycerstwa, nie wziąłem się za kolejny, lecz właśnie za 2xPs. Doszedłem już do takiego momentu, w którym czuję się trochę zmęczony skalą 15mm – to już taki leitmotiv, przy leidangu było to samo. Do zrobienia (po zmianach w liście armii) zostały jeszcze: 1xKn, 4xLh, 2x7Hd i 2x3Bw. W każdym razie pora na odpoczynek – w ramach którego już napocząłem drugą piątkę chopaków. Co do widocznych na zdjęciu figurek, to jestem zadowolony – ten sam zestaw kolorów, a jednak wciąż można odróżnić panów od hołoty… Nie żebym miał coś do Ormian, tak mi się tylko powiedziało. Ormianie, to naturalnie Psiloi, rycerstwo zaś to ludzie Baldwina z Boulogne. Na tego ostatniego też przyjdzie pora, tylko nie wiem kiedy, bo na razie myślami krążę wokół chopaków i jeszcze paru innych rzeczy, które czekają w kolejce…

Napisz komentarz (Ilość komentarzy: 4)


 
Piechota krzyżowa
Napisał: Jan Mielczarski   
24.02.2009.

No i zaczęło się – ruszyła I krucjata, a wraz z nią, w pierwszym rzucie 2 elementy włóczni. Pozostała część armii to: 4 x Kn, 4 x Lh, 2 x Ps lub Bw. Przeważa odziane w kolczugi rycerstwo, więc powinno pójść całkiem szybko. Osiem figurek prezentuje się całkiem nieźle – kolorystykę uważam na tyle udaną, że mimo faktu, iż modele są identyczne, oddział cieszy oko. Jeśli chodzi o podstawki, to kolorystyka w 100% pokrywa się moimi pierwotnymi założeniami – ziemia w szarej spłowiałej tonacji, i wyschnięta trawa – o to chodziło. Należy jednak zauważyć, że w wypadku dość gęsto stojących modeli, nie było zbyt dużego pola do popisu. Więcej zabawy będzie, gdy wezmę się za jazdę – szczególnie lekką. Jeśli idzie o tarcze, to wzory pochodzą z tkaniny z Bayeux (co chyba wielkim przegięciem nie jest, powstała wszak ona w tym samym stuleciu, w którym rozpoczęła się I krucjata) oraz z… okładki książeczki Ospreya poświęconej bitwie pod Hastings – widnieje na niej figura przedstawiająca trzech wojowników z takimi tarczami – gdzie owa figura została odnaleziona i jakiej większej całości jest częścią – nie wiem.

Image

Napisz komentarz (Ilość komentarzy: 2)

 
Powrót długich łodzi
Napisał: Jan Mielczarski   
21.02.2009.

W święta miałem trochę czasu, więc postanowiłem dokończyć coś, co zacząłem niejako na próbę na początku ubiegłych wakacji –a mianowicie pierwszy oddział wikingów do systemu Warmaster Ancients. Padło na hird, bo od początku było jasne, że będzie się go najszybciej malowało –wszak panowie ci składają się w dużej mierze z kolczug i toporów ;). Nie zmienia to faktu, że do pozostałych dwóch podstawek (pierwszą, jak już mówiłem zrobiłem w wakacje) nie mogłem się zabrać przez wiele miesięcy. Dobrnąłem jednak do końca i muszę powiedzieć, że sporo przyjemności dało mi malowanie tych 10-cio milimetrowych mikrusów –głównie ze względu na jakość wykonania modeli (Magister Militum). Warto dodać, że różnorodność jest tu naprawdę duża, o ile w hirdzie mamy cztery wzory (nie licząc chorążego i muzyka), o tyle bondi to aż dziewięć wzorów, nie wspominając już o chorążych, których naliczyłem chyba z pięciu. W gruncie rzeczy słabo się znam na tej skali, ale wydaje mi się, że to całkiem sporo…Oddziałów bondi mam na razie cztery  –to zaledwie (sic!) 120 figurek. Zaledwie, bo owe 4 oddziały to według rozpiski niezbędne minimum, a są jeszcze łucznicy, piechota typu „skirmish” oraz berserkerzy. Spodziewam się, że prawdziwa jazda zacznie się gdy trzeba będzie owych bondi pomalować –wspomniana duża różnorodność i brak łatwych do pomalowania kolczug na pewno nie przyspieszą pracy. Na początek planowałem armię o wartości 500 pkt. (hird i 4 x bondi to 275 pkt.), ale zdaję sobie sprawę, że w tym systemie to tyle, co kot napłakał. Hird, to była jednak tylko przymiarka –na razie trzeba odłożyć wikingów na bok i zająć się sezonową armią do DBA –pierwszym dwóm elementom (2x4 Sp) zostały do zrobienia już tylko podstawki.

Image

Napisz komentarz (Ilość komentarzy: 2)

 
Tera k... my!
Napisał: Jan Mielczarski   
28.12.2008.

Nu i co jezd yntelygienty !? Że niby zdziwione som, he? No to tera słuchajta uwarznie: Dżony jósz tó nie blogóje, tera MY tu rzondzimy, jasne!? Aha, jakby ktury miau jakieś wonty, to nas tó bendzie wiencej, a jak przyjdzie Szefu i tfarde chopaki to dopiero zobaczyće! Eee…yyy… uee… bghuurpp…

Taa, wiedziałem, że długo to nie potrwa. Żeby pisać bloga, trzeba umieć wypowiedzieć więcej niż pięć słów na krzyż i liczyć do więcej niż trzech. Chopaki i we dwudziestu nie podołaliby takiemu zadaniu. Na razie jednak poznajcie pierwszą piątkę. Mój wybór padł na bogaty i szpanerski klan Bad Moonz – dało mi to asumpt, by pobawić się żółtym kolorem, z którym do tej pory w ogóle nie miałem do czynienia – żółta farba Foundation znacznie przyspieszyła pracę. Z ogólnego wyglądu ekipy jestem zadowolony – szczególnie z zadrapań na blachach. Chopaki wyrwali jednak do przodu tak ostro, że nie zdążyłem poprawić kilku niedoróbek (boki podstawek, ząb wiszący pod ciężkim karabinem, starta farba na plecaku z amunicją itd.). Nieźle prezentuje się też zielona skóra, zardzewiała stal (choć wymaga jeszcze dopracowania) oraz pustynne podstawki. Zrobiłem je z podartej na drobne kawałki korkowej podkładki, fakturę korka maskowałem warstwą zwykłej budowlanej szpachlówki, a następnie dziobałem prostopadle pędzlem o sztywnym, twardym włosiu – dało to bardzo fajną chropowatą powierzchnię idealną do cieniowania. Zastanawiałem się też, czy nie pobrudzić podstawek suchym pigmentem… sprawa na razie pozostaje otwarta.

Image

Napisz komentarz (Ilość komentarzy: 4)

 
Stepowe diabły
Napisał: Jan Mielczarski   
20.11.2008.

Image

Nad Kislevem  zapadały ciemności. Niewielkie, położone w bezkresnym stepie sioło z wolna szykowało się do snu. Kryte blachą kopuły maleńkiej drewnianej cerkwi odbijały ostatnie promienie zachodzącego jesiennego słońca.
Ciszę nocną gwałtownie rozerwał krótki świst –zapalona strzała trafiła w jedną ze strzech, która natychmiast zajęła się ogniem. Chwilę później drewniane domostwa stały w płomieniach. Przerażone kobiety lamentowały, zaś mężczyźni klnąc biegali po wsi w poszukiwaniu oręża, wiedzieli bowiem, kto złożył im wieczorną wizytę... Wtedy zza pobliskiego wzgórza wyłonili się krępi skośnoocy wojownicy. Spadli na wieś niczym szarańcza, wśród świstu szabel i dzikich wrzasków. Jadąc na szybkich jak stepowy wiatr, kudłatych bestiach, wycinali wieśniaków, nie szczędząc kobiet, dzieci ni starców.
Rzeź skończyła się równie niespodziewanie, co zaczęła. Dogasające słońce świeciło słabym, krwawoczerwonym blaskiem. Na stepie szumiała trawa. Mieszkańcy nieszczęsnej wsi spali snem wiecznym.

No dobra, a ja wyszumiałem się literacko, he, he. Ten oddział to Oglah Khan’s Hobgoblin Wolfboyz i jest jednym z najemnych regimentów Psów Wojny. Skusił mnie niepowtarzalny wschodni styl, więc kupiłem ich bez zastanowienia (w dodatku w zafoliowanym, dziewiczym boksie!). Warto dodać, że GW już tego zestawu nie produkuje, tak więc rozumiecie, skąd ta ekscytacja. Jak zabrałem się za nich w wrześniu, tak skończyłem dopiero kilka dni temu. Bez przerwy coś odrywało mnie od malowania, i za cholerę nie mogłem ich skończyć… Efekt oceńcie sami. Szkoda tylko, że zdjęcia wyszły tak, jak wyszły –bo w rzeczywistości figury wyglądają nieco lepiej. Całość oceniam jako przyzwoity tabletop. Na zdjęciach nie widać, jak napracowałem się nad trawą żeby sterczała zamiast leżeć (jak to zwykle bywa ze statikiem). Sypałem ją z góry, a potem stroszyłem naelektryzowanym długopisem. Wyszło nieźle. Na figurkach gdzieniegdzie pojawia się kolor żółty. To przymiarka. Do czego? Niedługo zobaczycie.

Image

Napisz komentarz (Ilość komentarzy: 5)

 
Wańka wstańka
Napisał: Jan Mielczarski   
16.09.2008.

ImageWiecie, co? Poważnie zastanawiałem się nad zmianą nazwy bloga. Chyba powinien się nazywać tak, jak dzisiejszy wpis. Długo leży, potem wstaje, ale tylko po to, by znów paść. Dziś jednak, całkiem niespodziewanie stałem się (współ)właścicielem aparatu, co może znacznie wpłynąć na moją aktywność blogową. Dzisiejsze zdjęcia są więc wykonane niejako na gorąco – stąd być może nienajlepsza ich jakość. Mam nadzieję, że gdy zamieszczę na Zgiełku całą armię, zdjęcia będą już o wiele lepsze.

W wakacje jak zwykle robiłem porządek, czyli malowałem to, co zalegało w szufladzie. Tak więc na pierwszy ogień poszło pięciu rycerzy chaosu. Piątka finalna, bo wraz z nią mam już cały klocek tj. dziesięciu. Dokonałem tu dwóch konwersji: muzyka i dowódcy. Obaj potracili głowy i otrzymali nowe – muzyk dostał brodatą (Gobos, jeszcze raz dzięki!), a dowódca łysą –pochodzącą z nowej wypraski flagellantów. Łysy dostał włosy z green stuffu. Włosy jako takie wyszły nieźle, tym bardziej, że wcześniej nie miałem okazji rzeźbić czegoś podobnego. Tylko trochę dziwnie się ułożyły, bo facet miał wyglądać jak metalowiec, a wygląda tak, jak widzicie. Natomiast do muzyka nie mam żadnych zastrzeżeń, prezentuje się doskonale a brodata fizjonomia tylko dodaje mu dzikiego wyglądu. Rzućcie okiem na sztandar – wzór na nim miał w zamierzeniu płonąć, czaszki zaś miały być przez ów nienaturalny błysk oświetlone. Efekt oceńcie sami – ja uważam, że wyszło nieźle, zwłaszcza że efekt oświetlenia jakiegoś obiektu również przyszło mi malować po raz pierwszy. Zrobiłem tylko jeden błąd, na koniec potraktowałem to wszystko bardzo rozcieńczonym chestnut inkiem. Draństwo strasznie się teraz błyszczy, a tego na figurce nie lubię :-/ Skończywszy z rycerzami, zabrałem się za ogary chaosu. Do pełnego klocka, czyli dziesięciu, brakowało tylko dwóch. Prosta, acz naturalna kombinacja barw takich jak scorched brown, graveyard earth, bleached bone, dwarf flesh i codex grey dała jak zwykle zadowalający rezultat. Tymczasem od wschodu, znad suchych, bezkresnych stepów przybywa oddział, który na dniach Wam zaprezentuję...

PS: Wańka wstańka, ma to do siebie, że choćby nie wiadomo jak jej przywalić, i tak wstanie. To chyba nie tak źle, co?

Image

Napisz komentarz (Ilość komentarzy: 2)

 
Reborn in Chaos
Napisał: Jan Mielczarski   
19.05.2008.
ImageBestia żyje! Ci, którzy obwieścili jej koniec, są w błędzie. Miałem (i mam) ostatnio sporo do roboty, ale mimo nawału pracy, powoli będę wskrzeszał mój blog. Nie obejdzie się bez trudności, ale każde odrodzenie (a już tym bardziej odrodzenie chaotycznego bękarta) ma to do siebie, że przebiega w bólach. W takich sytuacjach często nie wiadomo, o czym pisać, za co się zabrać, itd… By wyjść z takiej matni, najlepiej zrobić małe podsumowanie (ewentualnie rachunek sumienia, tyle że nie na tym blogu, hłe hłe ). I oto ono:

Przede wszystkim pomalowałem pierwszą 15 milimetrową armię do DBA. To, postęp nie bez znaczenia, bo przez ostatnie miesiące w moim warsztacie nie pojawiło się dosłownie nic (no, prawie) , co nie było 15mm piechotą. Tak więc Skandynawowie na dobre pół roku (tak, tyle się z nimi cackałem!), zdominowali moje plany malarskie. Ostatni element skończyłem jakiś tydzień przed pierwszą odsłoną kampanii „Opus Europa”. Mimo bezsprzecznej normańskiej dominacji na moim stole, udało mi się przeprowadzić wstępne testy na dwóch figurkach do zbliżającej się baaardzo powoli armii Nurgla. Dobrałem właściwy zestaw barw i jak tylko czas na to pozwoli, zabiorę się do roboty taśmowej. Ale o owej hordzie i o technikach malarskich jakich użyłem  będzie jeszcze kiedyś mowa …Na razie jednak trudno powiedzieć, kiedy ta hałastra ujrzy światło dzienne.

ImageCo poza tym? Wreszcie zaopatrzyłem się pewne niezbędne narzędzia, których bardzo mi brakowało -mam tu na myśli porządną piłę modelarską i nożyk amerykańskiej firmy Excel, bo tym, czego dotychczas używałem można było sobie najwyżej podciąć żyły, a i to z trudem. W najbliższym czasie niechybnie czekają mnie dość trudne konwersje, więc wysokiej jakości narzędzia na pewno się przydadzą.
Ponadto, na okoliczność toczonej ostatnio bitwy w WFB z Tsarem, z moich szuflad wypełzło stworzenie, które nie powinno istnieć i stało się symbolem dzisiejszego wpisu.

A co przede mną? W kolejce czekają: napoczęty już 28mm wojownik pruski, mocarny gad rodem z Helldorado, demony Nurgla, Pestigory (ciężkozbrojni beastmeni) no i porządki: podstawki, tarcze, sztandary –które już od miesięcy leżą i doczekać się nie mogą, a na tym bynajmniej nie koniec…

Aaa, zapomniałbym –przydałoby się napisać jeszcze tekst opisujący armię do DBA, poprawić nieszczęsny obóz, i przygotować tereny ze strefy „littoral”. Wszak burza nad Europą jeszcze się nie zakończyła…

Do następnego razu!

Napisz komentarz (Ilość komentarzy: 3)



 
Blast from the past
Napisał: Jan Mielczarski   
25.02.2008.

ImageWreszcie zacząłem sam robić zdjęcia :). Dzisiejszy wpis jest więc efektem moich pierwszych prób fotograficznych, a jednocześnie swego rodzaju podróżą w przeszłość. Dodam, że takich podróży będzie jeszcze kilka i mam nadzieję, że będą lepiej udokumentowane. Tych dwóch wojowników Chaosu kupiłem na allegro i muszę przyznać, że to jedne z moich ulubionych figur. Pochodzą one z końca lat 80 –tych: pierwszy od lewej z roku ‘88 lub ‘89 (druga cyfra na tagu była niewyraźna)  a drugi z ‘87. Wykonani są w zupełnie innym stylu niż dzisiejsze modele, ale to właśnie decyduje o ich klimacie, który moim zdaniem jest wyjątkowy.  Myślałem, by w hołdzie tamtym czasom pomalować ich na czerwono, ale porzuciłem ten zamiar –wolałem po prostu by pasowali do reszty armii.

Napisz komentarz (Ilość komentarzy: 6)

 
Wiking jaki jest każdy widzi
Napisał: Jan Mielczarski   
01.02.2008.

ImageNo, to po inauguracji :) Miałem pokazać Duńczyków – i oto są: 5 x Bd i 2 x Ps. Muszę przyznać, że gdy na nich patrzę mam mieszane uczucia, bo to, co wyszło częściowo tylko pokrywa się z tym, co sobie zakładałem na początku. Po pierwsze miało być niejednolicie –wszak we wczesnym średniowieczu (i nie tylko we wczesnym) nie mogło być mowy o uniformizacji. Po drugie wikingowie, którzy przecież żyli z rabunku (aczkolwiek nie tylko z niego!) kojarzą mi się raczej z malowniczą hałastrą, która przecież na swój przyodziewek i uzbrojenie ciężko  „zapracowała”. Wzory na tarczach to w dużej mierze czysta fantazja, zaś pewników jest niewiele -żaden barwnik nie przetrzyma 1000 lat. Pewnych informacji dostarczają różne dobra ( np. tkaniny na których wyobrażeni są wojownicy ) znalezione np. na statku z Osebergi. Jeśli zaś chodzi ubrania to często noszono zieleń i czerwień ( tą ostatnią jednak rzadziej, bo był drogi barwnik ). Nad tymi tematami nie będę się na razie rozwodził. Przyjdzie na to czas, gdy armia będzie już gotowa do prezentacji. Podsumowując, ta jej część jest mocno nierówna: są elementy lepsze, są gorsze –pierwszy raz malowałem tak małe figurki. Myślę jednak, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Prace trwają...

Image 

Napisz komentarz (Ilość komentarzy: 5)

 
Pierwszy raz...
Napisał: Jan Mielczarski   
27.01.2008.

ImageMądrzy ludzie mówią, że ten pierwszy raz jest najtrudniejszy –i nie bez racji. Z zamiarem umieszczenia na Zgiełku swojego bloga nosiłem się już od jakiegoś czasu… ten i ów może zaraz spytać „Eee, a po diabła kolejny blog?” Odpowiem: z początku pobudki miałem niske: przede wszystkim zazdrość. Zazdrość owa gryzła mnie od czasów Marsowej kampanii, kiedy to jej uczestnicy prezentowali swoje znakomicie pomalowane armie oraz bardzo kreatywne podejście do naszego hobby, albo inaczej: podchodzili (i nadal podchodzą!) do sprawy z sercem… Patrzyłem na to wszystko przy akompaniamencie jadowitych podszeptów rzeczonej Pani Zazdrości i obiecywałem sobie, że ja też kiedyś itd…. Potem jednak zdecydowałem się podejść do sprawy bardziej metodycznie i zadałem sobie pytanie, co właściwie chcę osiągnąć? Czy tylko pokazać IM, czy może po prostu stworzyć coś nowego, być może ciekawego z pożytkiem dla siebie i innych. Padło na to drugie. Mam nadzieję, że mi się uda... Zbliża się kolejna kampania DBA (wraz z nią widać na horyzoncie smocze łby wikińskich okrętów ), z przestrzeni kosmicznej dobiega gromkie Waaagh!, a nad wszystkim unosi się widmo Chaosu. Zatem okazji, by zrealizować swoje cele na pewno nie zabraknie...

ImageZacznę od dwóch miniatur z armii Chaosu. Mamy tu konnego Czarnoksiężnika, oraz konwertowanego Championa, z którego jestem naprawdę dumny (choć niewykluczone, że dostrzeżecie jakieś niedoskonałości ). Jak ów brodaty brutal ( zbieżność przypadkowa ) powstał? Ano w bardzo prosty sposób: zrazu stracił głowę, by po chwili zyskać nową pochodzącą z plastikowego regimentu maruderów, brodę zaś zrobiłem z green stuffu. Hełm, uprzednio poharatany skalpelem ( Champion oberwał w łeb ), umieściłem na podstawce obok strzaskanej tarczy. Myślę, że brodacz zyskał dzięki tej prostej konwersji nieco charakteru…

Paleta barw w obu wypadkach jest bardzo skromna. Doszedłem jednak do wniosku iż czarne zbroje najbardziej pasują do wojowników niepodzielnego Chaosu. Dla kontrastu czerwona peleryna, i ciemno-złote wykończenia zbroi –jednym słowem nic nowego ale mnie się podoba. Dziś tyle. Do następnego razu!

 

 

Napisz komentarz (Ilość komentarzy: 8)

 
© 2010 Bitewny Zgiełk
Joomla! is Free Software released under the GNU/GPL License.

WIEŚCI
Co nowego...
Zgiełk donosi
Przegląd sieci
Z naszego podwórka
FANTASTYCZNIE
Sprawozdania
Raporty bitewne
Nasze armie
Recenzje
Rozmaitości
Starcie Tytanów
HISTORYCZNIE
Akta gracza
Raporty bitewne
Nasze armie
Recenzje
Biblioteczka
Z kart Historii
BLOGI
Alea iacta est
Bitewny Hoczpocz
Mazy Tormentu
Okiem Cezara
Okiem Lajkonika
Szeperdowe Siedliszcze
Wieści z głębokiego Lasu
Zmagania z Chaosem
OKOLICE
Gdzie się bawić
Imprezy
Modelarstwo
Planszówki
DODATKI
Kontakt
Linki
Redakcja
Wyszukiwarka
W jedym worku
Formularz Logowania