|
|
Napisał: Cezary Opaliński
|
|
03.04.2010. |
|
Lubię listonoszy, mają fajną pracę, znają masę ludzi, niejedną historię znają. Najbadziej lubię listonoszy jak przynoszą moje zamówienia...Oto doszła w końcu wyczekiwana paczka z zasadami HOTTa. Prosto z siedziby WRG dostałem, dzięki pomocy Misia, drugą edycję tej gry. Teraz myślę...Po przeczytaniu zasad okazało się, że jedynym ograniczeniem w stworzeniu armii jest moja wyobraźnia!!!Zastanawiam się między Śródziemiem, Starym Światem, a wyczesaną armią w klimacie steampunkowym, na jednym z hiszpańskich forów dogrzebałem się do tej armii opartej na modelach Black Hat: http://www.laarmada.net/foro/index.php?topic=13630.15 Nie wiem jak wy, ja odpadłem, i już wiem co będę robił w drugiej połowie roku.
Napisz komentarz (Ilość komentarzy: 0) |
|
|
Napisał: Cezary Opaliński
|
|
03.01.2010. |
|
Okolice początku roku to okres dla mnie zawsze szczególny, czas refleksji i postanowień oraz podsumowań. Postanowiłem, że ten noworoczny wpis też będzie szczególny, bardziej osobisty. Moi przyjaciele ze zgiełku wiedzą, że w roku ubiegłym miałem milion hobbystycznych pomysłów. Niewiele z nich udało się zrealizować, inne, wcześniej nie brane pod uwagę, zaowocowały wytężoną pracą, jeszcze inne zostały odłożone na rok kolejny. Co udało mi się zrealizować w 2009 roku? Rozbudowałem i ukńczyłem duży projekt zaczęty rok wcześniej, czyli armię do systemu Warmachine. Udało mi się rozwinąć też moją imperialną flotę o posiłki zakonu Ultramarines, osiągająć 2200 punktów w pomalowanych okrętach. Zacząłem też w okolicach wakacji tajny projekt, którego efekty można podziwiać w tym blogu. Udało mi się pomalować 40 modeli w skali 1/72 do systemu osadzonego w epoce napoleońskiej. Jest to podstawa mojej armii do systemu Captain, w którym gra się starcia na małą skalę z użyciem do stu figurek. Pomalowałem podstawę mojej armii, czyli piechotę. Jak widać, przyjęta kolorystyka mundurów jest odrobinę nieortodoksyjna, a to z powodu, że moje figurki reprezentują żołnierzy brytyjskiego korpusu ekspedycyjnego, walczącego ramię w ramię z Portugalczykami oraz guerillas przeciwko wojskom napoleońskim na Półwyspie Iberyjskm. Malowanie trwało około pół roku, ze względu na moje wrodzone lenistwo oraz inne zajęcia skutecznie ograniczające mój czas na hobby. Na marginesie polecę ten system napoleoński, wymyślony przez Hiszpanów, opublikowany w ich ojczystym języku oraz po angielsku, do ściągnięcia ze strony Captain Games za darmo. Jedyne, za co trzeba zaplacić, to karty armii z jednostkami i zasadami specjalnymi, aczkolwiek do pobrania też są bezpłatne przykładowe karty, tak, że można spróbować zagrać i ocenić czy gra się podoba. Ogromna ilość dostępnych rodzajów żołnierzy, świetnie rozwiązany system rozkładu prawdopodobieństwa - używa się wielu rodzajów kości w zależności od jakości żołnierzy, duża liczba narodowości. Dla mnie, ze względu na ograniczony czas na hobby, dużym plusem jest mała ilość potrzebnych figurek do pomalowania i grania. Starcia rozgrywane są w skali mikro, czyli kilkunastu-kilkudziesięciu żołnierzy na stronę, więc malowanie oraz gra nie zajmuje wiele czasu. Jako że nasz klubowy specjalista od terenów zrobił nam piękne elementy makiet do tej gry, postaram się na wiosnę przygotować raport bitewny (Szeperdzie przypominaj mi ile wlezie...).. 

Rok 2009 przyniósł mi też sporą niespodziankę: moje Kochanie widząc, że kiedy maluję znikam dla rodziny i świata, postanowiło to zmienić. Od jakiegoś czasu zdarza się, że kiedy siadam do malowania mam znakomite towarzystwo mojej Pauliny. Z uporem ćwiczy rękę na figurkach gobosków z podstawki do WFB! Efekty jej prac chciałem pokazać światu, jak widać goboski w różnych fazach wykończenia wychodzą bardzo kolorowe. Żeby było śmieszniej, mój skarb maluje im buty zrobione z krasnoludzkiej skóry! Nie ma jak wrodzona kobieca łagodność... Na koniec o planach na rok bieżący, a jest ich sporo!

Na zdjęciu poniżej widać dwa numery WD które dzieli 11 lat różnicy czasu i przepaść, jeżeli chodzi o zmiany w otaczającym nas świecie. Ten starszy WD to efekt mojej wyprawy do Anglii w połowie lat 90tych. Młodsi Czytelnicy może nie zdają sobie sprawy z tego, jaka przepaść dzieliła Polskę wtedy od reszty świata i że taka wyprawa dla licealisty w tamtym okresie to było przeżycie wszechczasów... W tym dwusetnym, jublieuszowym numerze tej wspaniałej wówczas gazety pokazano premierę dredzia chaosu. Były to czasy chwały drugiej edycji Warhammera 40000, koszmarnie drogich jak na polskie warunki figurek, i marzeń o graniu w takie fajne coś. Z tego co pamiętam to numer ten nabyłem w sklepie GW w północnej Anglii w York`u za ostatnie funty jakie miałem na wyjazd... Ale wracając do planów, ten WD zaszczepił mi chęć posiadania armii chaosu, a w szczególnośći legionu Iron Warriors, bo jeden z pięknie pomalowanych modeli dredzia w magazynie pokazywał właśnie malowanie IW. Druga gazeta na fotce to numer z 2007 anonsujący premierę nowego 4edycyjnego kodeksy Chaosu. Oba czasopisma dzieli wszystko: technologia produkcji, czas, podejście do graczy i naszego ukochanego hobby. Została tylko moja chęć złożenia armii IW. I to jest pierwszorzędny cel na pierwszą połowę roku - kompletnie przygotowane do grania 1000-1250 punktów Iron Warriors. W tak zwanym międzyczasie chciałbym pomalować 8-10 modeli kawalerii oraz artylerię do moich Anglików do grania w klubie przeciwko Polakom i Francuzom, których malują z zapałem klubowi koledzy. Druga połowa roku chciałbym żeby należała tylko do DBA, HOTT`a oraz do grania historycznego. Chciałbym wreszcie pomalować armię Kartaginy do DBA oraz złożyć czysto kolekcjonersko armię do HOTT`a, oraz pomalować wspaniałe figurki wydane przez braci Perry do mojego systemu z wony secesyjnej. I jak się uda, to przygotować armię na koniec roku w skali 6 mm do Cold War Comandera, do którego podręcznik trafi w moje łapki w lutym. Na krasnale do WFB nie starczyłoby już czasu, więc poprosiłem o ich pomalowanie mojego serdeczneg druha Riliana, ale to inna historia... Szczęście, że na razie nie znalazłem chętnych do grania w Warmastera, bo się ostatnio na niego strasznie napaliłem, ale nie widzę sensu w buleniu kasy za figurki do gry, w którą nie zagram ani razu. Takich ambitnych planów, oraz ich realizacji życzę wszystkim naszym Czytelnikom, Przyjaciołom i całej zgiełkowej rodzince! Napisz komentarz (Ilość komentarzy: 7) |
|
|
Napisał: Cezary Opaliński
|
|
30.11.2009. |
|
Życie prywatne i zawodowe nie sprzyja niestety skupieniu na hobby i dostatecznej ilości wolnego czasu i na granie i na malowanie.Tak to już jest, że jak na jedno jest czas to drugie kuleje. Rodzi to zrozumiały mętlik i chaos..Z tego chaosu zrodził się pomysł na nową armię do starej dobrej 40tki! Od jakiegoś czasu zastanawiałem się nad nowym dużym projektem armii, której powstawanie chciałbym zaprezentować naszym Czytelnikom. Z początku zastanawiałem się nad grą do której chciałbym mieć nową armię. Moje menonickie siły zyskały małe uzupełnienia, które zaprezentuję w następnym wpisie, więc kompletnie nowa armia do Warmachine raczej nie wchodziła w grę. Posiadam zalązki 3 armii do WFB, ale to projekty odłożone na półkę z prostego powodu: pomalowanie armii do fantastycznego młotka to naprawdę czasochłonne zajęcie. Warhamera 40000 uwielbiam od 3ciej edycji tej gry, armii się pozbyłem prezentując figurki kuzynowi, więc powód na wybranie 40tki jak znalazł. Pozostawała kwestia doboru wrażych sił. Myślałem nad moimi ukochanymi Blood Angels, ale do czasu wydania nowego kodeksu do tej armii wstrzymam się raczej z inwestowaniem kasy i czasu w armię, której obecny kształt kompletnie mi nie pasuje. Przewinął mi się przez głowę pomysł na armię imperium Tau, ale z kolei to armia nie pasująca zbytnio do mojego ofensywnego stylu gry nastawionego na walkę wręcz, mimo że podobają mi się figurki i fluff Tau. Pogrzebałem w sterie posiadanych kodeksów do 40tki, pogadałem z Szydercą, pomarudziłem dziewczynie i tak moi drodzy zaczął się mój romans z Chaosem! Do malowania wybrałem armię tematyczną opartą na legionie Iron Warriors. Ci mistrzowie oblężeń i miłośnicy ciężkich zabawek posiadają bardzo prosty schemat do malowania, oparty na metalikach. Do tego trochę chaośnych akcentów i nieśmiertelne żółto-czarne znaki na modelach i sprzęcie. Samo malowanie próbnych modeli sprawiło mi wielką przyjemność i pozwoliło wypracować technikę na pomalowanie piechoty. Zaczynam bardzo mocną przecierką Bolt Gun`em, na to podwojny wash z Chestnut Ink`a i potem Brown Ink`a. Te stare tusze Cytadeli, mimo ze trochę błyszczą doskonale się do tego nadają, testowałem inne ale z tymi mi wychodzi najlepiej.Ważne, żeby washe sie nie nakrywały więc trzeba uważać gdzie się ciapie inki. Po wyschnięciu potraktowałem całość kolejnym drajbraszem z BG. Do tego rozjaśnienia krawędzi Chianmal Silver i pancerz był gotowy. Do tego złote zdobienia i pasy na prawym naramienniku i mieczach łańcuchowych. Trochę kolorowych zdobień i gotowe. Próbne modele mi się podbają, ruszam z malowaniem oddziału, wkrótce pojawi się na zgiełku cała seria artykułów o tworzeniu armii...Eh życie jest piękne!

Napisz komentarz (Ilość komentarzy: 3)
|
|
|
Napisał: Cezary Opaliński
|
|
12.09.2009. |
|
Nadszedł czas na okurzenie mojego skromnego bloga, i to z małym przytupem. Przed wakacjami moi klubowi koledzy ustalili formułę kontynuacji kampanii w systemie BFG. Kampania jest toczona między siłami Chaosu i Imperium w sektorze Bakka, i miało się do niej włączyć po wakacjach kolejnych dwóch graczy. Żeby wystawić legalną flotę do kampanii potrzebowałem uzupełnić moje siły do 2000 punktów. Modele zamówiłem w okolicach początku czerwca w Anglii. Jako, że wakacji praktycznie nie miałem, tylko sporo obowiązków i problemów na głowie flota przeleżała w pudełkach praktycznie całe lato...Oto moje uzupełnienia wystawione z listy z dodatku Armada floty sektora Armageddon:
Odział wydzielony floty Ultramarines „Octavius”: SM Battle Barge „Octavius ” SM Strike Cruiser „Vae Victus” SM Strike Cruiser „Zealous” eskadra niszczycieli torpedowych zakonu klasy Hunter.
Te 7 okręcików stanowi smakowity taktyczny dodatek do zwykłych okrętów Imperium. Sama flota Space Marines jest odrobinę za słaba, brakuje jej siły ognia lanc czy NC, ale w połączeniu z okrętami Imperial Navy jest naprawdę mordercza: Thunderhawkami i torpedami abordażowymi kosi wrogie eskortowce i osłabia wielkie okręty atakami Hit&Run. Barka ma imponującą siłę ognia dzięki swoim działom do zmiatania obrony orbitalnej przed desantem z orbity, Krążowniki, przez wielu graczy jak zauważyłem niedoceniane, prawidłowo użyte potrafią zepsuć przeciwnikowi plan bitwy. Do tego dochodzą bonusy do Ld i do abordażu. Sam miodek. Malowanie bardzo proste, bez fajerwerków, miało być schludnie i do grania a nie na wystawę: baza przecierką z Ultramarine Blue, na to obfity czarny wash, na to przecierka samym Enchanted Blue, na to dwie delikatniejsze przecierki z rozjaśnieniem niebieskiego fortress grey. Brakuje mi oznaczeń zakonu, ale nie będę ich malował, mam za niepewną rękę, użyję kalkomanii obiecanych przez kolegę grającego marines. To tyle motyle, do następnego razu!
Napisz komentarz (Ilość komentarzy: 7) |
|
|
Napisał: Cezary Opaliński
|
|
08.06.2009. |
|
Nareszcie udało mi się w ten weekend skończyć przedsięwzięcie transformacji pewnej figurki. Do mojej sekretnie powstającej armii potrzebny był mi nekromanta i dowódca. Jako, że wszystkim znana firma wybitnie utrudnia ostatnio życie graczom i przesunęła 1/3 mojej wymarzonej armii do Mail Order ( w tym bohaterów) musiałem stawić czoła pierwszej w życiu konwersji. Konwertowanym modelem jest metalowa figurka Tomb Guard`a wygrzebana w mojej szufladzie, do konwersji użyłem nadprogramowych części jakie otrzymałem z modelami kupionymi z drugiej ręki. Idea była taka, żeby zrobić całość w stylu wskrzeszającego swoich żołnierzy Lich`a. Stąd łańcuch do ziemi na którego końcu tuż przy podstawce czaszka wywlekanego z grobu potępieńca. Muszę jeszcze wykombinować imię i historię tej postaci i pomalowaną zaprezentować zresztą armii. Oj będzie się działo, transformacja zakończona! Napisz komentarz (Ilość komentarzy: 4)
 |
|
Czytaj całość…
|
|
|
Napisał: Cezary Opaliński
|
|
27.05.2009. |
|
Raz dwa....raz dwa trzy cztery...Tak z reguły wygląda mała próba mikrofonu, każdy kto był na jakimś koncercie w małej knajpce to dobrze zna. Zbliża się nieubłaganie realizacja pewnego mojego pomysłu. Pomysł w dziedzinie mi całkiem nowej, ale bardzo ,bardzo zgiełkowej...Musiałem wypróbować jak wyjdzie pewien model i jak zagrają na nim wymyślone do większego malowania kolory. Podstawki nie tykałem, nie miałem na to czasu cały model był malowany dość szybko, co dobrze rokuje na przyszłość, znaczy nie będzie zbytnich opóźnień. Malowanie to banał: biały podkład, na to brązowy wash (a dokładnie Brown Ink z GW, niestety nie mam jeszcze innego). Na to poszła przecierka Bleched Bonem i delikatna białym. Zauważyłem, że inki prześwituje gdzieniegdzie, ale przy tego typu modelu to mi absolutnie nie przeszkadza. Wszakże powstały z grobu nieumarły nie będzie świecił wypolerowaną na połysk kością.. Łuk pomalowałem na płasko ale za to kolorowo, żeby mi się komponował z sztandarami i tarczami takich samych kolorach. Model jest do poprawienia, już wiem co w nim sknociłem i na co zwrócić uwagę...Próba mikrofonu zakończona!
Napisz komentarz (Ilość komentarzy: 11) |
|
|
Napisał: Cezary Opaliński
|
|
13.05.2009. |
|
Był kiedyś taki film, pamiętacie? Przerażająca postać zniewolonego człowieka, z tożsamością ukrytą pod żelazną maską. Kiedy zobaczyłem model niewolnika Menonitów w sklepie internetowym, od razu mi się skojarzył z tym filmem. Kroczący wśród zgiełku bitwy zakuty w łańcuchy Vassal of Menoth (bo tak nazywa się ta postać) porusza wyobraźnię. Może to cygnarski szlachcic z twarzą ukrytą pod maską, może to porwany sławny inżynier khadorskich warsztatów budujących warjacki? Kto wie... Szata na nim marna, brudna, ciężkie kajdany połączone wijącymi się po całym ciele łańcuchami,fajny pomysł na model i klimatyczne zasady. Jako niewolnik, ma on wspierać w walce nasze warjacki, taki dodatek do armii dający odrobinę smaczku do listy Mnie też pewnie zakują w żelazną maskę, jak nie zacznę malować klubowych jeźdźców:). Na warsztacie mam kolejnego warjacka, tym razem lekkiego, do zobaczenia wkrótce!
Napisz komentarz (Ilość komentarzy: 6) |
|
|
Napisał: Cezary Opaliński
|
|
10.05.2009. |
|
Urwą mi pewnie nie tylko łeb ale i przynajmniej jedną kończynę. W moim klubie oczywiście, w którym zalegam pomalowanie oddziału konnych do klubowej armii Warhammer Ancient Battles a zamiast tego maluje uzupełnienia do mojej armii Menonitów... Na szczęście tydzień temu rozpoczęliśmy lokalną ligę Warhmachine/Hords w tymże klubie, więc mam jakąś wymówkę. Na warsztat trafił kolejny ciężki warjack Protektoratu, Castigator. Wymyśliłem, że kilka kolejnych behemotów pomaluję inaczej niż klasyczny schemat kolorystyczny moich fanatyków. Pomysł jest taki, żeby pomalować grupę bojową „Helljacks` Hunters”, czyli wyspecjalizowane w niszczeniu cryxowych helljack`ów maszyny Protektoratu. Kolorystyka Cryxu to bardzo ciemna paleta, więc pomalowałem płyty pancerza Castigatora srebrnym, mocno przyciemnionym Badab Black. Jako, że warjacki z piekła rodem często jako efekt specjalny ataku mają korozję, zrobiłem brązowego washa, żeby mieć lekki efekt korodującego metalu. Na to poszły rysy i odrapania na tym metalicznym pancerzu. W kolorach Protektoratu pomalowałem naramienniki oraz pięć płyt z symbolem Menotha. Wiem, że malowanie metalikami może komuś się nie spodobać, niemniej pasuje ono do mojego pomysły na kolejne kilka jacków, doda z pewnością smaczku i kolorytu na stole. No i mój Castigator nie wygląda jak chodząca biała kapliczka... Do modelu nie doklejałem rur prowadzących z silnika parowego do podpalających wroga pięści warjacka. Uznałem, że zbyt szybko mi się zniszczą w czasie transportu armii (metal z którego były jest dość kruchy). Sam warjack, jest chyba najczęściej spotkanym na stołach warjackiem Protektoratu, cierpiącego na brak tak dobrych maszyn jakie ma Cygnar, nie mówiąc już o specjalizujących się w ciężki warjackach Khadorczykach. Niewygórowana cena za solidnego ciężkiego podpalacza, posiadającego dwie dłonie (co pozwala na zdobywanie punktów za przejęte obiekty w scenariuszach) oraz zasada podpalania wrogich jednostek które znajdą się cal od niego, czynią z Castigatora popularną broń... Chciałem zapowiedzieć też niedługą prezentację na blogu kolejnego modelu typu Solo do moich milusińskich, który już „się maluje”, a w kolejce czeka kolejny warjack....
Napisz komentarz (Ilość komentarzy: 3) |
|
|
Napisał: Cezary Opaliński
|
|
29.03.2009. |
|
Dzięki szemranym kontaktom z niejakim Brodatym Brutalem, dorobiłem się drugiej armii do systemu DBA w skali 15mm. Armia trzecia pojawi się w ciągu kilku miesięcy, stąd ważny do rozwiązania problem transportu moich wojsk. Nasz niezawodny Misio w obszernym artykule, który pojawił się kilka miesięcy temu w Bitewnym Zgiełku wyłożył różne za i przeciw rozmaitych rozwiązań przy przewożeniu wojsk. Niestety ja potrzebowałem również pomysłu na transport elementów scenografii wraz z armiami. Jako że najciemniej zwykle jest pod latarnią trochę zajęło mi poszukiwanie złotego środka. Rozwiązaniem okazała się być niezawodna skrzyneczka na narzędzia zakupiona za grosze w sieci Auchan. Jak widać na zdjęciach w skrzynce pomieściły się bez kłopotu dwie armie, pagórek, wycięte z wykładziny obszary leśne, drzewka, rzeka oraz niewidoczna na zdjęciu droga. Miarki i kości również spokojnie można w nią zapakować. W zdejmowanej części skrzynki jest dosyć miejsca na dwie kolejne armie. W takiej samej skrzynce widziałem również armię do systemu Operation World War, z tym, że w dolnej części stały pojazdy i czołgi Skrzynia jest idealna do przewożenia armii samochodem czy pociągiem. Tajemnica tkwi w płaskim dnie wyjmowanego elementu oraz prostopadłych ściankach podziałowych. Jeżeli ktoś nie musi mieć pancernej walizy z gąbkami żeby się przemieścić na granie, a w dodatku musi jakoś przewieźć potrzebne do gry tereny, to gorąco polecam tą czarną skrzynkę...
Napisz komentarz (Ilość komentarzy: 0) |
|
|
Napisał: Cezary Opaliński
|
|
22.02.2009. |
|
W zasadzie to nie miało tak wyjść, że ja zaczynający swoją przygodę z wargamingiem pojawię się z blogiem na Bitewnym Zgiełku. BZ czytałem przez kilka miesięcy po trafieniu nań w poszukiwaniu informacji o DBA, w życiu bym nie podejrzewał, że tsar tak szybo mi odpisze na mój nieśmiały email z garścią pytań. Więcej, w życiu bym nie podejrzewał, że zwiążę się ze zgiełkową zalogą na dłużej jako jeden z autorów serwisu. Jakie życie potrafi być zaskakujące. Oto jestem ! Mój pierwszy blogowy wpis chciałbym zadedykować kolegom, którzy mnie wspierali i dopingowali do zagłębienia się w hobby. Chciałbym go również zadedykować tym wszystkim, którzy zaczynają dopiero przygodę z wargamingiem i trafiają na Bitewny Zgiełk. Prawie dokładnie rok temu skończyłem przygotowanie mojej armii do systemu DBA, jej zdjęcia ilustrują ten wpis. Aż się łezka w oku kręci jak przypomnę sobie ile trudu i czasu włożyłem osiągnąwszy mizerne efekty w postaci armii zachlapanej farbą.
W ubiegłym tygodniu skończyłem malować ostatni okręt do mojej floty do Battle Fleet Gothic, z dumą go Wam prezentuję w całej okazałości. Widać różnicę między pierwszymi modelami a tym? Przez ów rok przygotowałem armię do DBA w skali 15 mm, flotę do BFG, drużynę do Blood Bowla, i na dniach kończę malować ostatni oddział do armii do systemu Warmachine. Wszystkie te projekty miałem możliwość zaprezentować Czytelnikom na łamach BZ w formie artykułów, teraz dzięki blogowi postaram się na bieżąco dzielić własnymi doświadczeniami o odczuciami jakie ma taki początkujący żółtodziób jak ja, zapraszam więc do czytania moich myśli w nowym zgiełkowym blogu „Okiem Cezara”. Tyle tytułem wstępu, Nieco szerzej o moim świeżutko skończonym okręcie. Pancernik klasy Emperor to naprawdę spory model. Składanie go i przygotowanie do malowania zajęło mi całe popołudnie, a malowanie kolejne kilka godzin dnia następnego. Okręt kupiłem razem z resztą mojej floty, ale musiał on poczekać w suchym doku aż znajdę w końcu trochę więcej czasu. Przy składaniu całości bardzo trzeba uważać na symetrię bo nie wszystkie częśći idealnie do siebie pasują i trzeba się napiłować, przycinać i użyć odrobinę green stuff`u albo szpachli modelarskiej. Jako że to drugi w mojej flocie okręt przenoszący myśliwce i bombowce, postanowiłem go pomalować w takiej samej palecie jak krążownik klasy Mars, ale ciut inną techniką.
Praktycznie całe malowanie kadłuba to jeden wielki drajbrasz. Pierwszą warstwę codex grey nałożyłem ogromnym płaskim pędzlem przecierając solidnie cały model, kolejnym krokiem było zrobienie czarnego washa na całym modelu a potem znowu drajbrasz tym razem fortress grey. Następnie dwa rozjaśnienia najpierw szarym z białym a potem delikatnie samym białym i kadłub był gotowy. Wystarczyło położyć porządny czerwony oraz ładne metaliki i okręt gotowy. Wykonałem również pewną modyfikację otóż klapy tylnich sterów są inne niż te które widziałem na zdjęciach innych okrętów tej klasy. Na koniec klika uwag dotyczących budowy modelu. Niestety GW nie załącza instrukcji składania do pudełka z okrętem, więc warto sprawdzić jak ma on wyglądać w Internecie. Jest masę zdjęć w sieci na stronach poświeconych BFG, można na nich też podpatrzeć pomysły na malowanie, bo niektóre są naprawdę świetne. Cóż moi Drodzy, do następnego razu! 
Napisz komentarz (Ilość komentarzy: 7) |
|
|
|