W 205 roku Publiusz Korneliusz Scypio zwany później Africanusem po wielkich sukcesach w Hiszpanii przenosi główny front drugiej wojny punickiej do Afryki. Tym samym Hannibal zostaje zmuszony do przerwania kampanii w Italii i stawienia czoła rzymskiemu wodzowi na ojczystym kontynencie. Pod Zamą rozstrzygają się losy wojny i dwóch wielkich wodzów swoich czasów.
W poniższym raporcie nie będziemy odtwarzać żadnej historycznej potyczki jak to miało miejsce w przypadku prezentowanej już bitwy nad Granikiem. Dziś chciałbym przedstawić klasyczną bitwę DBA, rozegraną pomiędzy republikańskim Rzymem i siłami Kartagińskimi z okresu drugiej Wojny Punickiej. Umiejscowienie bitwy w Afryce i ustanowienie Kartagińczyków siłami broniącymi się miało na celu dodanie potyczce kolorytu i szczypty realizmu.
Rzymianie mający za plecami morze tylko na pierwszy rzut oka są ustawieni w słabszej pozycji. Zajęcie obronnej pozycji pomiędzy dwoma wzgórzami pozwala kontrolować szerokość frontu walczących armii. Siły Kartagińskie z silnym centrum mają za zadanie rozbić zwarte formacje rzymskich legionów. Niestety już na początku Kartagińczycy popełniają dość poważny błąd, ustawiając obóz w pozycji ciężkiej do obrony.
Pierwsza runda rozpoczyna się od żywiołowych manewrów. Prawe skrzydło Rzymian rusza do przodu. Kartagińczycy zaczynają już zdawać sobie sprawę, że zrobili błąd, ale teraz trudno naprawić dość nieszczęśliwe ustawienie obozu. Lekkie piechoty obu stron zajmują pozycje w trudnym terenie skąd prawie bezkarnie mogą szachować przeciwników. Centrum rzymskich legionów cierpliwie czeka na przeciwników.
Niski rzut na inicjatywę powoduje zamieszanie w szeregach Rzymian. W tym czasie Kartagińczycy przygotowują front do ataku i zajmują dogodne pozycje na wzgórzach na swoim prawym skrzydle.
Lekka piechota Rzymian zbliża się do nie bronionego obozu przeciwnika. W tym czasie włócznicy z prawego skrzydła wyłaniają się zza wzgórza zamykając skrzydło przeciwnika. Sytuacja Kartagińczyków zaczyna być mało ciekawa, aby uniknąć kompletnego oskrzydlenia decydują się na niekorzystne dla siebie przeformowanie frontu armii.
Po raz kolejny Rzymianie wyjątkowo nieudanie rzucają na inicjatywę i po raz kolejny muszą odłożyć na później zaplanowane manewry. Rzymska linia zostaje załamana, teraz przeciwnikom będzie ciężej uzyskać przewagę przy ewentualnym ataku. Kartagińczycy korzystając z chwilowego spokoju reorganizują swoje szyki.
Rzymianie zamykają prawe skrzydło flankując przeciwników. W tym samym momencie Lekka piechota śmiałym atakiem zdobywa obóz kartagiński, tym samym strona Rzymska zdobyła 2 punkty zwycięstwa, plan w połowie już wykonany.
Kartagińczycy coraz bliżej frontalnego ataku. Na prawym skrzydle lekka piechota zajmuje pozycję szachując wrogą kawalerię i uniemożliwiając jej swobodne manewry. Tymczasem na tyłach kawaleria zostaje skierowana w stronę zagrażających lewemu skrzydłu przeciwników.