Rozdział trzeci - Zwiadowcy
Napisał: Robert Szczelina   
17.05.2010.

Image - I po grzyba, te strzały, my malować, no, no? – Tolper po raz kolejny wyraził swoje niezadowolenie z otrzymanych dziś rozkazów. Był niskim zwierzoludziem, z wydatnym brzuchem, śmierdzącym oddechem, małymi, ostrymi różkami, futrem w dziwnych miejscach – ogólnie standardowy obraz mniejszych braci klanu. Służbę w oddziale zwiadowczym pełnił od dawien dawna, prawie tak długo jak sam szef – Ordbok. Może dlatego, że umiał najszybciej uciekać? W każdym razie jak na Ungora był w kwiecie wieku, co rzadko zdarza się wśród tych najmniejszych ze zwierzoludzi.


- Siedź cicho głąbie, bo jak który z dużych usłyszy, to Ci uszy odgryzą, albo na obiad zaproszą… jako danie główne, hehe. Ordbok był szefem oddziału, być może dlatego, że potrafił liczyć do dziesięciu, czym imponował (a czasem denerwował) nie tylko swoim współbraciom, ale także i większym Gorom.
- Skeedhor powiedział, że musimy się wyróżnić, z klanów no. Ma być wiadomo, czyje strzały co zabiły.
- Umgh, ale wszystkie klany używać czerwona jako znak! – ciągnął Tolper.
- Takiś mądry? To tam, widzisz, namiot wielkiego szefa, idź mu powiedz coś wydumał, tak? Na pewno się będzie cieszyć i pewnie zrobi z ciebie generała, haha!
Tolper zamilkł i bulgocząc coś pod nosem wrócił domaczania lotek strzał w krwi ubitego jelenia. Ordbok spojrzał na namiot przywódcy stada umieszczony w centrum obozowiska, dobre kilkaset kroków dalej. Z tej odległości wyglądał na malutki, zagubiony wśród innych. Jednak działo się w środku coś ważnego, Ordbok czuł to. Wiedział, że zbliża się jakieś ważne wydarzenie, że zbliża się dla niego i jego oddziału czas niepokoju.

***

- JAK TYLKO TYLE! Nie ma być tylko TYLE! Ma być DWA RAZY WIĘCEJ! – Skeedhorowi już prawie buchała piana z pyska. Rogaty posłaniec stojący u wejścia zwiesił głowę i nerwowo szurał kopytem po klepisku.
- No, ten tego… Za mało czasu, nie można się przygotować, teraz dużo szef mieć na głowie… no…
- Ja mu DAM! ZA DUŻO NA GŁOWIE! Poprzewracało się we łbie, i tyle! Idź i powiedz mu: dwa księżyce i chce tu widzieć dwa razy tyle wojska, jak nie to rozszarpie ciebie, a potem pójdę i rozszarpię jego, ZROZUMIANO?!
- Tak jest – posłaniec skulił się w trwożliwym pokłonie, i nie odwracając się wyszedł z namiotu. Skeedhor został sam, nie licząc szamana, który siedział w kącie z zamkniętymi oczami. Wyglądał jakby spał. Co jakiś czas spomiędzy zamkniętych powiek błyskała lekko dostrzegalna niebieskawa poświata.
Kiedy się obudzi, będę musiał mu to powiedzieć… mamy opóźnienie, trzeba będzie odsunąć termin wymarszu.

Image

- NIC NIE BĘDZIESZ ODSUWAŁ.
Skeedhora zamurowało. Głos dochodził z miejsca w którym siedział szaman, jednak ten nawet się nie poruszał, ciągle wyglądał jakby spał.
- DOBRZE SŁYSZYSZ. I NIE DZIW SIĘ PRYMITYWNA KREATURO, ŻE WIEM CO MYŚLISZ. WIEM O TOBIE WIĘCEJ NIŻ CI SIĘ ZDAJE. JUTRO.
- Co… co jutro?
- JUTRO TWOJE WOJSKA WYRUSZĄ! CZY NICZEGO SIĘ NIE MOŻESZ DOMYŚLEĆ?! JUTRO WYRUSZĄ ABY WSPOMÓC MOJE SŁUGI W WALCE. TY ZOSTANIESZ I BĘDZIESZ PILNOWAŁ DALSZEJ ZBIÓRKI WOJSK. KIEDY SKOŃCZYSZ, DOŁĄCZYSZ DO MNIE.
- Ale to ja tu jestem przywódcą, ja wydaje rozkazy!
- SŁOWO, JESZCZE SŁOWO, A ZCZEŹNIESZ TU I TERAZ! – Skeedhor poczuł jak niewidzialna siła ściska mu gardło, jak dziwna siła zaczyna palić wewnętrzne organy, ból nie do opisania, jakiego nigdy nie przeżył przeszył jego ciało.
- doooobrze, co tylko każesz…. - Wychrypiał na tyle na ile pozwolił mu jego aktualny stan. Gdy siła ustąpiła, padł na klepisko ciężko dysząc. Przed nim siedział nieruchomo szaman, spod jego powiek buchał błękitny żar.

***

Masakra. Pół życia spędził w armii, ale to co działo się dzisiaj nie potrafił porównać do czegokolwiek innego. Nieprzerwana fala wstrętnych bestii parła na przód od kilku godzin, nie zważając na nic, na śmierć, na ból, na setki ciał leżących na ziemi. Marek podniósł miecz chyba po raz tysięczny tej nocy do cięcia kolejnej bestii, ramię z każdym ciosem słabło bardziej, a końca bitwy widać nie było. Wokoło jego towarzysze bronili zaciekle wałów obozowych, na które wdzierały się kolejne monstrualne bestie. Gdzieś z tyłu słychać było co jakiś czas dziwne słowa wypowiadane śpiewnym tonem, po których na polanę przed wałami spadały płonące odłamki skał i uderzały błyskawice. Mimo to napór bestii nie ustawał, nie widać było końca. Ile już trwała ta noc, osiem, dwanaście, dwadzieścia godzin? Czas wydłużał się, każda minuta stawała się godziną walki o przetrwanie. Byle do świtu, byle by jeszcze raz zobaczyć świt…

Image

***

No i to by było na tyle. Co zrobiłem widać na zdjęciach – miało być więcej, dlatego Skeedhor się wkurzył…. Cóż, chyba będzie się wkurzał dalej, bo w najbliższym czasie nie zapowiada się żebym miał wiele wolnego czasu. A chciałbym was nieco zaskoczyć… Ale żeby to zrobić, musze trochę przystopować opowiastkę… Ehhh, ciężko to wszystko do kupy poukładać, szczególnie jak na karku magisterka, a tutaj jeszcze ciągle na głowie milion innych rzeczy… Mam tylko nadzieję, że nie będziecie mi musieli tego wpisu zaliczyć za dwa najbliższe miesiące.

Podsumowanie:
Stan posiadanych miniatur: 65%
Miniatury złożone: 52%
Miniatury pomalowane: 42%
Łączny koszt w punktach: 650
Łączy koszt w złotych: 530zł

PS. Te obliczenia są trochę niemiarodajne, bo np. chariot jest liczony jako jedna miniatura. Więc nie przeraźcie się, że już mam ponad czterdzieści procent armii gotowej…

Komentarze
Dodany przez brodaty_brutal w dniu - 05.07.2010.
Psy fajne, konsekwentnie trzymają poziom pierwszych! 
Na Ungorach fajne te zielone (i czerwone tez) akcenty. W pierwszym momencie wprawiają w lekkie osłupienie, ale niby czemu nie? :) 
I pasuje to do reszty - wszystkie figurki w armii będą miały kolorowe akcenty.  
Skóra wygląda płasko, ale może ciemnawe zdjęcie potęguje to wrażenie. 
Kiedy następna odsłona Tytanów?? ;>
Dodany przez GOBOS w dniu - 18.05.2010.
opowiadanko super :) baba z cielęciną to chyba był komplement ;) 
malowanie też ekstra, widac staranność, Twoje modele są takie wyraziste. co prawda te rażące kolory mi nigdy do końca nie pasowały :) ale jak na to patrzę jako całość Twojej pracy to mi się bardzo podoba. Klimat będzie świetny.  
P.S. może tylko wilkom zęby pociągnij jakimś delikatnym washem bo wygladają jak po wybielaniu ;)
Dodany przez Robson w dniu - 17.05.2010.
chyba udało mi się szepa nabrać, bo w tych wilkach macek w uczach nie ma ;) 
 
nie wiem czy mam się cieszyć z komentarza poniżej czy raczej deptać ungory i łamać pióro ;) Wiem, że talentu pisarskiego nie mam, a imiona postaci są ze słownika (zgadnijcie jakiego ;)?) ale żeby od razu baba z cielęciną? :D
Dodany przez szeperd w dniu - 17.05.2010.
wilki już znam z poprzedniej odsłony, ale wówczas nie komentowałem, więc... są robsonowskie. te oczy to swoisty obłęd lekki a z mackami jest taki problem, że wyglądają dobrze tylko w piratach z karaibów (tu prezentowane zajmują oczywiście drugie miejsce!)... ;) 
ungory są słodkie - faktycznie im jakoś głupawo z ryjów patrzy. na serio, bardzo lubię tę wstawkę zieloną a całość za niezwykłą estetykę wykonania.  
no i jak zwykle zapodajesz z opowiadaniami jak baba z cielęciną. i od razu ostrzegam - żadnego zaliczania wpisów za dwa miesiące, bo Cię taką łacińską sekwencją okraszę, że... Ordbok Ci nie pomoże! 
well done Rob!

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze.
Zaloguj się. Jeśli nie masz konta, załóż je sobie.

Powered by AkoComment 2.01 PL+
Polska adaptacja - © Copyright 2006 by Zwiastun

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
© 2010 Bitewny Zgiełk
Joomla! is Free Software released under the GNU/GPL License.

WIEŚCI
Co nowego...
Zgiełk donosi
Przegląd sieci
Z naszego podwórka
FANTASTYCZNIE
Sprawozdania
Raporty bitewne
Nasze armie
Recenzje
Rozmaitości
Starcie Tytanów
HISTORYCZNIE
Akta gracza
Raporty bitewne
Nasze armie
Recenzje
Biblioteczka
Z kart Historii
BLOGI
Alea iacta est
Bitewny Hoczpocz
Mazy Tormentu
Okiem Cezara
Okiem Lajkonika
Szeperdowe Siedliszcze
Wieści z głębokiego Lasu
Zmagania z Chaosem
OKOLICE
Gdzie się bawić
Imprezy
Modelarstwo
Planszówki
DODATKI
Kontakt
Linki
Redakcja
Wyszukiwarka
W jedym worku
Formularz Logowania