W imię imperatora!
Napisał: Jędrzej Czołczyński   
06.06.2010.

Image Ostatnio w moje ręce trafiła gra planszowa Space Hulk. Jest to wznowienie gry, która w stajni Games Workshop spędziła naprawdę dużo czasu i doczekała się wielu wariacji, z grą komputerową włącznie. Ja jestem nowicjuszem w tej kwestii, nie grałem ani w poprzednie edycje gry planszowej, ani w wersję komputerową, dlatego w opisie nie będę porównywał do poprzednich wydań.

Jakość wydania widać już po pudełku jako takim. Karton jest gruby, okładka jest wydrukowana w wysokiej jakości. Pudełko wytrzyma sporo i nie zniekształci się ani nie będzie się samo otwierać w plecaku (potrzebny duży plecak), co denerwowało w takich grach jak Magia i Miecz, gdzie żetonów trzeba było potem szukać. Przejdźmy do zawartości. Jak widać na zdjęciu w pudełku jest naprawdę dużo elementów. Wydawca zapewnia sporo segmentów, z których można składać planszę. Dosłownie górę żetonów, wszelkie znaczniki, kilka kostek, figurki dla obu drużyn oraz małą klepsydrę.

Image Plansza składa się z luźnych kawałków posiadających ‘zamki’, dzięki którym łączymy je w całość. Wydrukowane są na bardzo grubej tekturze, która wytrzyma pokolenia użytkowania i przypuszczam, że nawet nadepnięcie na kilka kawałków leżących jeden na drugim nie spowodowałoby ich wygięcia. Zachwyca ilość kolorów i liczba detali oddanych na obrazkach, choć wszystko utrzymane jest w mrocznym klimacie opuszczonych korytarzy. Poza pokazanym kształtem i rodzajem posadzki korytarza pojawiają się ubarwiające elementy, takie jak porozrzucane przedmioty, plamy krwi czy stosy łusek, które świadczą o toczących się tam walkach. Ciekawym drobiazgiem jest również to, że niektóre z elementów wydrukowano w ‘trzech’ wymiarach. Jeśli się dobrze przyjrzeć, to na przykład leżąca na podłodze kratka wystaje ponad powierzchnie elementu planszy, co w połączeniu ze słyszącym drukiem daje bardzo realistyczne wrażenie. Zamki łączące elementy są również dopracowane. Kiedy przesuwamy plansze po stole całość trzyma się mocno, a rozłączamy delikatnie przekręcając elementy, dzięki czemu również zamki nie ulegną zbyt szybko zużyciu. Do planszy dołączone są drzwi z kartonu, do których znajdziemy również plastikowe podstawki. Warto zaznaczyć, że żaden z korytarzy ani żadna z par drzwi nie jest identyczna z jakąkolwiek inną w zestawie.

Żetony do gry wykonane są w tej samej jakości co plansza, również na grubym, wytrzymałym kartonie.O jakości figurek świadczyć może fakt, że wszyscy spośród moich znajomych, którzy tą grę posiadają kupili ją ze względu na owe figurki. Image Terminatorzy są w dynamicznych pozach z wieloma detalami i wyglądają bez porównania lepiej niż ich wersje wydawane do warhammera 40k. Również genokrady wyglądają lepiej, niż ich czterdziestkowe wersje (komentarz jest dość płytki, ale genokrady z zasady są brzydkie). Poza podstawową figurką terminatora są tam też smaczki w postaci sierżanta, bibliotekarza, czy różnych rodzajów uzbrojenia. Każdy z nich jest przedstawiony w podręczniku z imienia i krótkiej historii. Do genokradów dołączony jest również ich bohater. Dodatkowo jeszcze dostajemy figurkę martwego terminatora oraz samobieżnego robota podobnego do tych, z których korzysta policja i saperzy. Nie przedstawiam zdjęcia figurek, bo egzemplarz, który mi wpadł w ręce (pożyczony) nie miał ich pomalowanych, ale polecam poszukać sobie ich zdjęć - naprawdę robią wrażenie.

W nasze ręce, wraz z grą, trafiają też dwa podręczniki. Jeden to zasady ogólne gry, a drugi to zbiór misji, które będziemy rozgrywać. Podręczniki są w cienkiej oprawie i objętościowo przypominają raczej zeszyt niż książkę. Zasady są opisane bardzo prosto i przejrzyście. Dzięki zdjęciom planszy z wytłumaczonymi sytuacjami, które mogą się nam przytrafić, nie ma wątpliwości w żadnej sprawie. Całość zasad można opanować spokojnie w 20-30 minut, co pozwoli nam zagrać od razu najbardziej skomplikowaną misję. Natomiast zaczynając od najprostszej i rozgrywając bardziej skomplikowane w dalszej kolejności można zabrać się za grę po 15 minutach przyswajania zasad.

Image

Rozgrywka jest bardzo dynamiczna, szybka i przyjemna. Gracz prowadzący ludzi ma do dyspozycji specjalny ‘ekran’ dowódcy, który ułatwia śledzenie wszelkich strat amunicji, sił psionicznych, czy punktów adrenaliny w najbardziej nawet skomplikowanych misjach. Według podręcznika obsługą tego ‘ekranu’ powinien się zajmować gracz kosmitów, gdyż ludzie mają ograniczony czas ruchu, którego upływ kontroluje klepsydra. Każda z figurek posiada daną liczbę punktów ruchu, które może wykorzystać na ruch, walkę i inne akcji podejmowane w rundzie. Każdy z terminatorów posiada takich punktów 4, a genokrad 6, dzięki czemu raczej nie da się przed kosmitą uciec w korytarzu. Dodatkowo ludzie na początku rundy losują znacznik adrenaliny, który pozwala wykorzystać losową liczbę punktów ruchu przez dowolną z figurek, co w dramatycznych sytuacjach może rozsądzać o zwycięstwie lub przegranej. Klimatu dodaje fakt, że terminatorzy mają trochę inne zasady ruchu niż kosmici, którzy poruszają się błyskawicznie w porównaniu z chodzącymi puszkami, jakimi są ludzie. Wszystkie walki i strzelanie rozgrywa się na prostych zasadach rzucając od jednej do trzech kości. Nie potrzeba żadnych tabelek ani statystyk. Broń strzelecka terminatorów czasami się zacina, co jest olbrzymią szansą dla kosmitów. Kosmici pojawiają się na planszy w miarę trwania misji wypełzając z korytarzy na krawędziach mapy. Pojawiające się genokrady początkowo przedstawiane są jako żetony, które mają symbolizować sygnał na wykrywaczu ruchu terminatorów. Nie wiadomo ile genokradów przedstawia dany żeton (gracz kosmitów może to zawsze sprawdzić). O ile na początku terminatorzy przez kilka ruchów wydają się niezniszczalni (chyba, że ktoś ma takie rzuty jak ja, he he), to w dalszych etapach gry kosmitów przybywa, korytarzy do osłaniania przez terminatorów jest zawsze więcej niż żołnierzy. Dodatkowym utrudnieniem jest to, że w grze nie chodzi o zabijanie kosmitów, tylko trzeba wykonać zadanie. Zadania są różne: od misji samobójczej, gdzie trzeba dotrzeć w jakieś miejsce i wykonać zadanie, przez ucieczkę z opanowanego statku po misje ratunkowe.

Image

Ogółem gra jest bardzo udana. Połączenie czytelności i prostoty zasad z jakością wydania której pozazdrościć mogą jej konkurencyjne planszówki daje wysoką miodność. Gra nie jest ambicjonalna i doskonale nadaje się do spotkania z kumplem nawet przy piwku, nie tylko kawie. Niestety posiada kilka wad, których chyba nie da się uniknąć przy takich założeniach gry. Po pierwsze jest schematyczna. Weterani gry wiedzą jak grać w danej misji, żeby wygrać i mają to dopracowane, jak ruchy w szachach. Do pewnego stopnia ogranicza to losowość gry, ale tylko do pewnego. Po drugie gra jest niesymetryczna. Grając ludźmi bawiłem się niezmiernie bardziej niż kosmitami, których rzuca się w korytarz na pęczki, a potem równie szybko tam giną. Ograniczona liczba scenariuszy i brak jakiś zasad tworzenia zrównoważonych scenariuszy samemu również ogranicza żywotność tej gry zanim trafi na półkę po tym jak się nam znudzi. Ja nie jestem fanatykiem tego klimatu, bo pewnie fanatykom nudzi się dużo później. Trzecią wadą gry jest cena (czwartą również, która dyskwalifikuje ją, jeśli ktoś nie gra w warhammera i dzięki temu może wykorzystać ją jako grę i jako źródło dodatkowych figurek do armii. Ostatnią jest pudełko. Jest solidne i duże, ale bardzo niewygodne i nie posiada żadnych przegródek. Jeśli nie chcemy mieć połamanych figurek  i szukać żetonów w stosie innych elementów musimy improwizować dodatkowe pudełka.

Polecam tę pozycję fanatykom tematu oraz ludziom, którzy kupią ją dla samych figurek. Osobiście nie zamierzam jej nabyć ze względu na cenę i na niski potencjał rozwojowy (gra bawi na początku ale po trzech, czterech rozgrywkach wydaje się już taka sama). Ciężko wystawić jej jednoznaczną ocenę, bo początkowo zachwyca, ale szybko się nudzi. Po pierwszej grze chciałem ją ocenić 8.5/10 ale z perspektywy czasu na jakieś 6/10 co daje średnią w okolicach 7/10.

Komentarze
Dodany przez brodaty_brutal w dniu - 05.07.2010.
Fajnie, że pojawiła się na Zgiełku recenzja Space Hulka. 
Dla mnie gra bardzo udana to taka co najmniej na 8 albo więcej, ale nie będę się czepiał cyferek. ;) 
Ja mam względem tej gry mieszane uczucia. 
Grałem dotąd dwa razy w najprostsze scenariusze i ciągle mam nadzieję, że dalej gra się rozkręca. Ale skoro Ciebie zaczęła nudzić już po czterech rozgrywkach to jestem nieco przestraszony, że się zawiodę. 
Jak do tej pory razi mnie niezrównoważenie gry. Zdaję sobie sprawę, że jest to celowe, ale chyba przesadzili nieco. Na początku ciężko cokolwiek wygrać Terminatorami. Wiem, że miało być strasznie i przytłaczająco, ale moim zdaniem obniża to emocje zamiast je potęgować.

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze.
Zaloguj się. Jeśli nie masz konta, załóż je sobie.

Powered by AkoComment 2.01 PL+
Polska adaptacja - © Copyright 2006 by Zwiastun

 
następny artykuł »
© 2010 Bitewny Zgiełk
Joomla! is Free Software released under the GNU/GPL License.

WIEŚCI
Co nowego...
Zgiełk donosi
Przegląd sieci
Z naszego podwórka
FANTASTYCZNIE
Sprawozdania
Raporty bitewne
Nasze armie
Recenzje
Rozmaitości
Starcie Tytanów
HISTORYCZNIE
Akta gracza
Raporty bitewne
Nasze armie
Recenzje
Biblioteczka
Z kart Historii
BLOGI
Alea iacta est
Bitewny Hoczpocz
Mazy Tormentu
Okiem Cezara
Okiem Lajkonika
Szeperdowe Siedliszcze
Wieści z głębokiego Lasu
Zmagania z Chaosem
OKOLICE
Gdzie się bawić
Imprezy
Modelarstwo
Planszówki
DODATKI
Kontakt
Linki
Redakcja
Wyszukiwarka
W jedym worku
Formularz Logowania