|
Strona 1 z 3 Korzystając z uroków długiego weekendu i spotkania się w gronie kilku osób grających w DBA, postanowiliśmy rozegrać bitwę według zasad zbliżonych do przepisów Big Battle DBA. Posiadając cztery armie, które zaledwie kilka tygodni wcześniej brały udział w kampanii “Mars Ultor”, szybko ułożyliśmy odpowiedni scenariusz. W dolinę Padu, po przekroczeniu Alp, wkracza Hannibal ze swoim wojskiem, wzmocniony przez wojowników plemion zamieszkujących Galię Przedalpejską. Na jego drodze stają zaprawione w bojach legiony rzymskie, dowodzone przez konsula Semproniusza Longusa. Ich zadanie nie jest proste, mają powstrzymać marsz wojsk punickich w głąb Italii.
Scenariusz był oczywiście niehistoryczne, a jedynie luźno nawiązywał do wydarzeń i postaci związanych z początkowym okresem drugiej wojny punickiej. W boju wzięły udział dwie armie rzymskie, jedna galijska i jedna kartagińska. Gracze mieli możliwość dowolnego rozdzielenia pomiędzy siebie wszystkich elementów przypadających na stronę. Postanowiliśmy nie korzystać z zasad rozstawiania terenu z podręcznika do gry, w zamian po prostu ustawiając w miarę zróżnicowane i zrównoważone pole bitwy. Jeszcze tylko losowanie stron i byliśmy gotowi do rozpoczęcia rozstawiania wojsk. 
Rzymianie, na obu skrzydłach pola bitwy, ustawili się w szerokie linie, których flank bronić miała kawaleria. Również w obu przypadkach, z prawej strony ustawiły się oddziały włóczni pozostawiając centrum legionistom uzbrojonym w pila i gladiusy. Pozycje w tylnym szeregu zajęli velici, gotowi do wspierania manipułów piechoty, zwłaszcza przeciwko śmiertelnie niebezpiecznym, galijskim warbandom. Prawe skrzydło armii punickiej skoncentrowało się wokół obrony wzgórza, na którym strategiczne pozycje zajęły, czujące się ciężkim terenie jak ryba w wodzie, warbandy. Z lewej strony przesmyk między lasem i wzgórzem zamykały elitarne oddziały afrykańskiej piechoty, wsparte harcownikami. Prawa strona została oddana w posiadanie szybkim oddziałom, których zadaniem jest próba okrążenia przeciwnika i szarpania go w nierównej walce. To zadanie przypadło galijskim rydwanom i afrykańskim słoniom Centrum lewego skrzydła, złożone z kartagińskiej kawalerii, galijskich rydwanów i afrykańskich słoni, wytrzymać miało frontalne uderzenie rzymskich legionistów, dając Galom czas na okrążenie wroga i spadnięcie na niego niczym jastrząb z pobliskich wzgórz. Rozkaz asekuracji Galów otrzymała lekka jazda numidyjska, która związać miała walką ewentualny podjazd Rzymian. Aby zapobiec okrążeniu centrum skrzydła, w lesie pozostawiono odwody w postaci lekkiej piechoty iberyjskiej i osławionych balearskich procarzy. 
Bitwę, forsownym marszem, rozpoczęli Rzymianie, starając się, jak najszybciej, zająć dogodne pozycje na wzgórzach lewej flanki i po środku pola walki. 
Tymczasem połączone siły punickie i galijskie szybkimi, agresywnymi posunięciami starały się wybadać plany przeciwnika i zmusić zwarte szyki rzymskiej machiny do podzielenia się. Strategiczne pozycje w lasach śród pola zajmuje lekka piechota, gotowa do działań dywersyjnych. 
Plan najeźdźców powiódł się. Rzymianie aby nie zostać okrążonymi dzielą swe siły chroniąc flanki i ubezpieczając się na wypadek ewentualnych wypadów lekkozbrojnych przeciwników. 
Widząc pasywną postawę wroga, galijski wódz wydał rozkaz marszu dla warbandów okupujących wzgórza prawego skrzydła. Muszą związać walką potężne centrum wroga i zmusić je do działań. Tymczasem na lewym skrzydle, Galowie sukcesywnie przesuwali się w stronę wzgórz, aby doprowadzić do oflankowania wroga. W centrum pola harcownicy zorganizowali wypad zmuszając wroga do czujności i zagrażając jego bezpieczeństwu. 
Rzymianie błyskawicznie zareagowali na zagrożenie i przejęli inicjatywę. Prawym skrzydłem ruszyła kawaleria ekwitów mająca zneutralizować zagrożenie płynące ze strony Numidyjczyków. W centrum i na lewym skrzydle trwała gorączkowa reformacja szyków mająca na celu lepsze przygotowanie się do przyjęcia walki.
«« start « poprz. 1 2 3 nast. » koniec »» |