|
Wstęp DBA oraz WFB są to całkowicie różne systemy, jednak pomimo tego dla mnie mają bardzo ważną wspólną cechę - są to jedyne figurkowe gry wojenne w które gram, żadna inna nie wciągnęła mnie na dłużej. Postanowiłem więc czysto subiektywnie porównać je ze sobą. Nikt nie lubi przydługawych wstępów więc zaczynamy!
Klimat (po polsku zwany fluffem)
"Faith, steel and gunpowder! For Sigmar, for Empire!" Najbardziej w Warhammerze cenię sobie jego mroczny klimat - świat zalewany falą zepsucia, świat, w którym ludzie codziennie stawiają czoła odwiecznemu wrogowi. To dzięki niemu najpierw na sesjach rpg przemierzałem ziemie Imperium, by ratować je przed sługami chaosu, a teraz, jako dowódca, mam szanse poprowadzić imperialne wojska do bitwy. Dla mnie jest to najmocniejsza strona WFB i główny powód, dla którego dalej gram w ten system. DBA jest systemem czysto historycznym więc sprawa jest prosta - jeśli lubisz poznawać wojskowe dzieje naszej cywilizacji, to będziesz usatysfakcjonowany. Samo szukanie informacji dotyczących konkretnych bitew, które ma się zamiar rozegrać na stole, jest bardzo ciekawe i wciągające.
Armie Oficjalnych armii w WFB jest kilkanaście, ale w sieci można znaleźć także kilka dodatkowych (jak chociażby Kislev lub najemnicy). Liczba ta, w porównaniu do kilkuset armii w DBA, nie robi dużego wrażenia, ale trzeba przyznać, że są one dużo bardziej zróżnicowane. Poza tym w WFB mamy znacznie większą swobodę w tworzeniu rozpiski, czasem nawet aż za dużą, bo dobieranie poszczególnym postaciom magicznej biżuterii, która da im kolejne +2 do siły jest dla mnie już po prostu nudne. W ogóle cały pomysł z bohaterami w Warhammerze jest dla mnie chybiony, bo taki na przykład Imperialny Kapitan powinien być dowódcą swoich wojsk, wydającym rozkazy i zwiększającym morale żołnierzy autorytetem, a nie obwieszoną magicznymi przedmiotami maszynką do zabijania.
Zasady Zasady to główna przewaga DBA - są one proste i przejrzyste (zakładając, że poznaje się je czytając TUGtDBA a nie rulebooka), a jedna rozgrywka doświadczonym graczom zajmuje mniej więcej godzinę. Dodatkowo są one wszystkie w jednym miejscu, nie trzeba czytać osobno rulebooka, osobno armybooka (do każdej armii innego!), ściągać errat z sieci itd. Pomimo prostoty zasad mamy bardzo szerokie możliwości manewru, wygranie bitwy wymaga od nas sporego wysiłku intelektualnego, a do całej gry idealnie pasuje stwierdzenie "easy to learn, hard to master". Zasady do WFB natomiast najlepiej opisuje powiedzenie "W Warhammerze dwudziestu chłopa prędzej zabije smoka niż okrąży kamień na środku pola bitwy". Są one, moim zdaniem zbyt zawiłe i szczegółowe. Niestety to uszczegółowienie nie zwiększa realizmu rozgrywki, a jedynie frustrację wśród graczy. Kiedyś miałem okazję przeczytać wywiad z autorem armybooka do Imperium - przyznał on, że testowanie nowych imperialnych zasad odbywało się jedynie podczas poniedziałkowych partyjek ze znajomymi!
Figurki i podręczniki
Ze zdobyciem figurek i podręczników do WFB nie ma żadnego problemu, istnieje mnóstwo sklepów sprzedających produkty firmy Games Workshop. Z alternatywnymi figurkami, jak chociażby Gamezone, też nie ma większych kłopotów. Tutaj DBA, będąc mniej popularnym systemem, wyraźnie odstaje od konkurenta. Figurki w 15mm skali najczęściej trzeba zamawiać u zagranicznych producentów, niestety szybkość dostawy oraz cena przesyłki są niezbyt zachęcające. Podobna sytuacja jest na Allegro, tutaj także królują produkty firmy z Nottingham. Można jedynie mieć nadzieję, że wraz z popularyzacją DBA w Polsce sytuacja ta ulegnie zmianie.
Cena Tutaj starczy podać dwa przykłady - oryginalna taśma calowa produkcji GW kosztuje tyle co jedna plastikowa armia w skali 1/72 do DBA. W przypadku metalowych figurek 15mm jest już trochę drożej, tutaj za jedną armię można już kupić cały jeden oddział do WFB. Z podręcznikami oraz wszelkimi akcesoriami dodatkowymi jest podobnie, te oryginalne GW są najczęściej nieprzeciętnie drogie.
Modelarstwo DBA to głównie skala 15mm, jest ona zdecydowanie najpopularniejsza. Jako, że nie jestem zbytnio uzdolnionym malarzem, malowanie w tej skali oznacza to dla mnie po prostu w miarę równe położenie farby, bez zabawy w szczegóły. Warhammer to skala mniej więcej 28mm, więc tutaj jest już większe pole do popisu. Takie figurki staram się wycieniować, domalować im oczy, zrobić jakąś mini konwersje itp. Z drugiej strony do DBA muszę własnoręcznie zrobić tereny, miarki, znaczniki, obozy. Jako, że teren do gry jest ograniczony, można nawet wymodelować całe pole bitwy! Poza tym skala 15mm jest dużo wygodniejsza, tak podczas gry jak i podczas transportu.
Gracze Zdecydowanie łatwiej jest znaleźć kogoś grającego w WFB. Praktycznie w każdym większym mieście nie powinno być z tym problemu. Z drugiej jednak strony z graczami bywa różnie; nietrudno znaleźć osoby zwane powszechnie "powergamerami" (dla których Imperium bez czołgu to nie Imperium, nawet podczas gry na 1000pkt), lub ludzi którzy zwyczajnie lubią kłócić się przy stole. Poniekąd sam system jest temu winien: zbytnia dowolność w tworzeniu rozpisek i zawiłe zasady tworzą właśnie takie chore sytuacje. Nie mam takich doświadczeń jeśli chodzi o DBA. Zwykle w ten system grają osoby, z którymi rozgrywka to relaks i czysta przyjemność.
Podsumowanie Wiele osób nie ma na tyle czasu, żeby grac w kilka różnych systemów. Moim zdaniem najlepiej poświęcić się jednemu, zamiast poznawać kilka ‘po łebkach‘. Gdybym miał teraz wybierać, zdecydowałbym się na DBA. Jednak przy Warhammerze trzyma mnie niesamowity klimat Starego Świata oraz to, że szkoda byłoby mi teraz sprzedać zakupione kiedyś figurki. A tak naprawdę to najchętniej (na koniec artykułu pozwolę sobie trochę pofantazjować...) zagrałbym w grę wojenną łączącą najlepsze cechy obu tych systemów. Na tym kończę mój pierwszy wargame'owy artykuł. Do zobaczenia na polu bitwy! | Komentarze | Dodany przez Kane w dniu - 16.09.2008. Tekst fajny. Temat po ilości i obszerności komentarzy jak najbardziej trafiony. Gratulacje Murass. Dla mnie różnic pomiędzy WFB a DBA jest naprawdę sporo. Jeśli nie o wszystkich to na pewno o większości z nich mowa w tym artykule i komentarzach. Od siebie dodam tylko że cieszy mnie fakt że przy okazji zabawy w DBA każdy chcąc nie chcąc liźnie trochę historii. Próba odtworzenia prawdziwych historycznych potyczek lub w wypadku kampanii tzw. "co by było gdyby...". Naprawdę porusza wyobraźnie i to po stokroć bardziej niż jeden lord na smoku z eskortą w postaci 5 jeźdźców i 40 piechurów. Historia jak twierdzi Gobos sama ponoć stworzyła klimat. I to jest fakt. Kolejnym faktem - dobrze jest poznać tą historie bo zapisane są w niej TAKIE rzeczy których nawet w książkach fantasy nie znajdziecie. | Dodany przez murass w dniu - 16.09.2008. Hmm mam podobne doswiadczenia - w DBA praktycznie kazda rozgrywka toczyla sie przy pomalowanych (lepiej lub gorzej, ale zawsze) armiach. WFB kojarzy mi sie z kartonowymi klockami albo niepomalowanymi plastikami ze skullpassa. Udawanie, ze ten szary kawalek kartonu jest tak naprawde orkowym Big Bossem naprawde pozwala rozwinac wyobraznie... | Dodany przez Robson w dniu - 15.09.2008. Dzisiaj w autobusie, w czasie smętnej przejażdzki do domu w gęstym deszczu i hulającym wietrze naszły mnie w końcy mysli tłumaczące dlaczego klimat WHB strasznie mnie kręci, ale jak pomyśle o graniu na zasady to mnie skręca... Otóż chodzi o podejście do rozgrywek! Kiedy sobie przypomnę wszystkie kampanie zgiełkowe, to zawsze bitwy kojarzą mi się z zabawą dla samej zabawy - nie z chęcia wygrania turnieju - mimo że kampanie miały taki turniejowy charakter. Za to WHB kojazy mi się prawie wyłącznie z bielską ligą i z dążeniem do zdobycia jak najlepszego wyniku... I tak np. kiedy wspominam bitwy z MiSiEm pozakampanijne, to ciagle widzę ta scenkę kiedy z rozbrajającym usmiechem mówi: "tylko prawdziwi faceci grają hordami" i kiedy ja sie naprawdę zgadzam nimi zagrać - dla wiekszej różnorodnosci... A kiedy myslę o turnieju w WHB to widzę plutony egzekucyjne które rozstrzeliwują moja wystawioną w pole armię, zanim ta zdąży zrobic cokolwiek... No i to o czym wszyscy wspominają: kiedy mysle o DBA to widze piekne pomalowane armie, wspaniałe tereny, i oddziałujące na wyobraźnię historie dziejów opowiadane przez tsara i innych zapaleńców... A kiedy zaczynam mysleć o WHB widzę hordy czarnym podkładem pociagniętych plastikowych wojów... Sądząc z Waszych komentarzy Wy również... Osobiscie w WHB najchętniej bym zagrał w ten deseń: umawiam sie z kolegami że kupujemy pudełko startowe upatrzonej armii... sklejamy, malujemy, gramy. Potem dokupujemy kolejne pudło - wszyscy tego samego typu - np czołg czy dużą istotę, albo wszyscy jakis oddział piechoty i znów powtarzamy... tak, że ciagle na stole są pomalowane figury, a bitwy z czasem staja sie bardziej epickie... Moze wtedy WHB, albo WH40k zdobyłby moje serce... Ale to zależy od graczy | Dodany przez murass w dniu - 16.09.2008. Dzieki za liczne komentarze do tekstu, widze ze zajmuja wiecej miejsca niz sam artykul, nastepnym razem bede musial sie postarac i napisac troche wiecej... Gobos - jesli chodzi o alternatywne zasady do WFB to poza zmiana systemu poruszania sie oddzialow wprowadzilbym z checia jeszcze zasade, ktora podobno kiedys byla w WFB, mianowicie kontrszarze. Nie wiem jak u Ciebie z pomalowana armia, bo u mnie krucho ,wiec na poczatek moglibysmy zagrac jakis border patrol ;) Swoja droga w produktach GW przerabianie zasad to chyba normalka, juz od czasow pierwszej edycji WFRP kombinowalem z mechanika gry. Misio - dzieki za znalezienie fotki, bardzo mi sie podoba. Cezar - u mnie tak zawsze wszystko z rocznym opoznieniem ;) Widze, ze podliczyliscie punkty dla kazdego systemu. Z poczatku tez o tym myslalem, ale jednak zrezygnowalem z tego pomyslu. Stwierdzilem, ze takich rzeczy jak klimat po prostu nie da sie przeliczyc na punkty, obie gry roznia sie w tym wzgledzie zbyt mocno. Z jednej strony uwielbiam Warhammera, jest to moj ulubiony swiat fantasy, oczywiscie glownie za sprawa WFRP bo pomysly z WFB jak mechaniczne konie-terminatory i golebie srajace bombami to juz jest przegiecie. Chyba najciekawsze w WFB pod wzgledem klimatu sa Tomb Kingi, ich armybook bardzo mi sie podoba. Z drugiej strony dzieki DBA mam motywacje do tego, zeby poznawac historie naszego - realnego - swiata. Czytanie historycznych ksiazek badz artykulow dostarcza mi nie tylko duzej przyjemnosci, jest przy okazji bardzo pozyteczne. Mam nadzieje ze zaden fan WFB nie obrazil sie za to co napisalem o graczach obu systemów. Po prostu w WFB czesciej zdarzaja sie wszelkiego typu "cisnieniowcy", na szczescie tych normalnych graczy tez jest sporo :) | Dodany przez MiSiO w dniu - 13.09.2008. Ten unoffical miałby Kolego ze 900 stron :P Maczkiem... a i tak GW wypuściłoby w WD erratę do tegoż unoffcial'a już po kilku tygodniach :P Słwem do tego, co napisał Sławek - urokiem WFB jest właśnie to, że to bajka na dobranoc :) Zdecydowanie wolę DBA ale świadomość, że kiedyś grałem bitwy bajkowe, powoduje czasem miły uśmiech na twarzy. Jednak bogactwo po stronie historii. Bankowo. Jeśli mowa o graczach WFB, to widziałem tyle paskudnych graczy (w podejściu do gry i przeciwnika), że statystyką mi się Szeperd nie wykręci. W DBA nie zagrałem ani jednej bitwy kompletnie lub prawie kompletnie gotowymi armiami. W WFB bitew, które trącały kolorami z obu stron stołu było około 12! (a grałem od 8 klasy do 2 roku studiów)... | Dodany przez Robson w dniu - 13.09.2008. Hmmm... pomyslcie jakby wyglądał Unofficial Guide to WHB... porownujac zawartośc podręcznika do DBA i jego unofficiala ;) | Dodany przez szeperd w dniu - 13.09.2008. mnie zastanawia jedno: jakie byłyby nasze opinie, gdybyśmy przez 10 lat grali w DBA i wfb odkryli nie dalej jak ponad rok temu? Albo gdyby ktoś przekonywał nas dba, pokazując bitwę na kawałku papieru toaletowego i grając ledwo wyciętymi z ramek figurkami ? Osobiście jestem warhammerem po ludzku zmęczony, między innymi z powodów, jakie znajdują się w tekście jak i komentarzach, ale również ze względy na tzw staż. Ponad dziesięć lat z tym systemem, bez przełomowych ruchów ze strony producenta to jeden z powodów, DBA może wygrać również we wszystkich wymiernych kategoriach, jak środki finansowe, miejsce, długość rozgrywki i czas potrzebny na skompletowanie i pomalowanie armii. Jest tak pewnie i dlatego, że mam znacznie mniej czasu na bitewny hobby, niż powiedzmy 5 lat temu. Mogę poświęcić jakieś późne godziny na malowanie, kosztem jakości i ostatecznej satysfakcji. Ale ok. - to jest to, co akceptuje. Gdybym miał okazję grać częściej w wfb, spotykać ludzi z pomalowanymi armiami i z ciekawymi pomysłami na rozgrywkę, kto wie co bym dzisiaj napisał. Natomiast co do klimatu, to sprawy są jak dla mnie nieporównywalne. O ile zgodzę się, żeby mówić o nim w przypadku wfb, o tyle w dba nie znajduję uzasadnienia, dla użycia takiego słowa. ok., zapyta ktoś, co mam na myśli mówiąc klimat? W ten sposób rozpoczniemy inną dyskusję. Skoro jednak dba odzwierciedla historyczne bitwy, to dotykamy prawdziwych zdarzeń z przeszłości, a tym samym takich aspektów, jak śmierć czy kalectwo ludzi - a w tym, z całym szacunkiem, nie ma krzty klimatu. Co najwyżej jakaś nauka. Jednak tak jak napisałem, nie jestem do końca pewien, co się zawiera w pojęciu ‘klimat’ szczególnie w tej dyskusji. Z mojej argumentacji wynika tyle, ze w fantasty jest więcej klimatu niż w dba - za to w dba jest znacznie więcej innych aspektów poza klimatem. Obaliłbym też tezę o przewadze graczy dba nad wfb. Swego czasy grywałem w lidze lokalnej - kultura tych rozgrywek przewyższała niejednokrotnie tzw. spotkania towarzyskie. Nie w tym jednak rzecz. Tak naprawdę spotkanie innych graczy to pewna loteria - zarówno w kwestii samego grania jak i podejścia do hobby. Mam oczywiście przewagę negatywnych doświadczeń z grami i graczami w wfb. I nic dziwnego - rozegrałem w życiu pewnie ze dwieście bitew, a w dba może dwadzieścia - statystyka jest bezwzględna, zawsze się trafi idiota, zły dzień albo ktoś, kto nie wie, jak trzymać pędzel w ręce. Na szczęście artykuł i dyskusja opierają się na naszym subiektywizmie - na szczęście nie musimy ferrować obiektywnych osądów. Niestety nie potrafię udzielić jednoznacznej odpowiedzi, który system wolę - po prostu lubię je obydwa, do obu podchodzę z sympatią, pragmatyzmem, momentami z pasją a do wfb w dodatku z sentymentem. | Dodany przez Cezar29 w dniu - 13.09.2008. Wlacze sie do zywiolowej dyskusji jaka wywolal artykul Pawla ale mze troszke z innej perspektywy. Troszke przewrotnie pamietacie gre cRPG Fallout? zaraz po uruchomieniu programu pojawal sie animowny napis : For Gamers by Gamers...i to stanowilo o tym ze ta gra to legenda i jedna z najlepszych gier w jakie gralem. Od jakiegols czasu w WFB tego podejscia brakuje. | Dodany przez tsar w dniu - 13.09.2008. Czując się, niejako, ponownie wywołanym do tablicy przez post Gobosa chciałbym napisać, że moja ocena nie była ani odrobinę zakłamana i dokładnie jest tak jak napisałem. Jednocześnie była to ocena tak subiektywna, jak to tylko możliwe, tak subiektywna jak twoja. Choć i ja nie potrafie przejść obojętnie obok twojego posta kolego i po prostu nie przyjmuje do wiadomości informacji, że klimat i świat Warhammera jest lepszy pod jakimkolwiek względem od historii naszego świata, z tego prostego powodu, że jest to fizycznie niemożliwe!! Kilka biednych książeczek o kopaniu odciętych głów (pzdr Szepciu! :)) nie może nawet być traktowane jako jakikolwiek konkurent dla wiedzy i pamięci ludzkości! Nawet jeżeli uważałbym, że Warhammer ma ciekawszy świat, w życiu bym się do tego nie przyznał, to tak jakby wiedzieć o antycznej teorii czterech żywiołów a nie zdawać sobie sprawy z wielkiego wybuchu, teorii kwantowej, istnienia tablicy pierwiastków! Przecież Warhammer to żałosna namiastka historii świata, którą stara się udawać dla potrzeb pogłębienia wiarygodności świata gry! Na każdą mroczną i piękną historię z Warhammera nawet ja dam ci 10 prawdziwych z naszej historii!!! Nie znajomość historii, wynikająca choćby z zupełnie zrozumiałegu braku zainteresowania tą dziedziną, ani subiektywność naszych ocen wynikająca z optyki gracza/modelarza nie pozwala na wypowiadanie takich opinii jak powyżej, i ja po prostu się na to nie zgadzam! Uwielbiam świat Warhammera, ale to tylko bajka na dobranoc w porównaniu z naszą historią. | Dodany przez Johnny Dee w dniu - 12.09.2008. Ciekawy tekst, który przy tym stanowi cenny przyczynek do niedawnej dyskusji na forum, dotyczącej wyższości jednego nad drugim (albo odwrotnie). Klimat –w wypadku Starego Świata –niepowtarzalny i jedyny w swoim rodzaju. A przynajmniej kiedyś taki był, bo obserwując to, co się teraz dzieje, mam coraz większe wątpliwości. W wypadku DBA to, ile będzie klimatu, zależy od tego ile czasu poświęci gracz, by go stworzyć. Dodam, że według mnie DBA ma w tej kwestii wielki potencjał – jak cholera motywuje do rozwijania wiedzy historycznej, dostajesz armię i momentalnie zaczynasz kombinować, szukać informacji na jej temat, na temat czasów, w których przyszło jej walczyć. Jasne, że można pomalować armię do DBA, nie zaglądając do ani jednej publikacji jej poświęconej. Tyle że ja, po pomalowaniu swojej pierwszej armii, inaczej niż bez solidnego zastrzyku wiedzy już bym chyba nie mógł. 1:1. Armie -1:0 dla DBA. Wielka frajda za śmieszne pieniądze. Armie stanowią zamkniętą całość, nie musisz się obawiać, że wyjdą nowe armie, które w krótkim czasie całkowicie ją zdeklasują, a w konsekwencji do twojej armii trzeba będzie wydać nowe zasady, by nie była w tyle i nie zaniżała wyników sprzedaży. Swoboda tworzenia rozpiski? Owszem fakt, ale zaczynam dochodzić do wniosku, że większą sztuką jest nie tyle dopakować rozpę, ile dać sobie radę, z tym, co przewiduje dla twojej armii rozpiska DBA. Prawdziwi dowódcy musieli często walczyć przy użyciu takich środków, jakie mieli pod ręką. Armie w WFB, to kupa kasy, ale dopieszczanie ich, często całymi latami, to też wielka przyjemność. Co do figurek, to nie do końca się zgadzam. Cóż z tego, że 15 mm trzeba ściągać od producentów z zagranicy, jeśli i tak wychodzi to taniej niż zebranie armii do WFB? Tu rządzi DBA 1:0 Cena –tu też :)1:0 Zasady –wydaje mi się, że wbrew temu, co napisał Gobos, zasdy WFB nie są skomplikowane, one wydają się być raczej niezbyt dokładnie opisane –zbyt mało jest przykładów je ilustrujących, zbyt wiele zaś pozostawia się rozsądkowi graczy. Mam dziwne wrażenie, że np. na turniejach ten rozsądek szybko ulatuje z głów. DBA ma „unofficiala”, który w dużej mierze reguluje ewentualne kwestie sporne. 1:0 dla DBA Modelarstwo –skala WFB ma rzeczywiście ogromny potencjał modelarski, ale załączone zdjęcie dowodzi, ile niesamowitych rzeczy można zrobić z figurkami w mniejszych skalach. 1:1 Gracze –faktem jest, że łatwiej znaleźć przeciwnika w WFB, z drugiej strony ja nie miałem problemu ze znalezieniem takowych w DBA :) 1:1 Wyszło mi 7:3 dla DBA. Przy WFB trzyma mnie sentyment i klimatyczne konwersje, których jeszcze nie wykonałem, ale może kiedyś…
| Dodany przez MiSiO w dniu - 12.09.2008. Zrobicie z tego jakiś fajny tekścik?! Muszę to zobaczyć! | Dodany przez GOBOS w dniu - 12.09.2008. No Robson widzę, że opanowałeś już jasnowidzenie ;) Dokładnie chodzi o ruch, ale mam w głowie jeszcze kilka pomysłów do przemyślenia. | Dodany przez Robson w dniu - 12.09.2008. Co do Gobosa uwagi o wyprobowaniu zasad DBA w WHB... to w sumie wystarczyłoby zaadoptowanie ruchów... i wszystko by bylo ok. Wedlug mnie :) | Dodany przez MiSiO w dniu - 12.09.2008. Z tym klimatem to nie mogę się zgodzić. Świat WFB to spłaszczona i lekko przerysowana "mapa" naszego świata (mnie to nie razi ale takie nadawanie rasom cech i lokacji naszego świata nie tworzy aury tajemnicy). Tak jak wiele legend i wydarzeń... No ale oczywiście fantasy ma coś w sobie. Nutę nierealności (dlatego tak mi się podobają armie nieumarłych, krasnoludów, skavenów...). Tutaj jednak zdecydowanie klimatem WFB ustępuje innym dzieciom GW: Mordheim i całej ekipie Specialist-games... stare, dobre SG. O różnorodności wojsk można dyskutować. W końcu Loren Sea Guard czy Spearmen to elfy, tylko inaczej walczące... W DBA pod jednym elementem może kryć się setki różnie walczących ludzi. Oczywiście chaosu, elfów czy skavenow nie zaświadczysz w WFB ale różnorodnością uzbrojenia, choćby tylko wizualnie, biją WFB. Kane ostatnio mi opowiadał o pewnej rozmowie. Mowa była o tym, że tylko 12 elementów jest w DBA. Jak jednak podliczymy, ile regimentów i innych rodzajów wojsk wchodzi do armii na 2k pkt w WFB, to otrzymamy podobną liczbę. Kwestią gustu pozostaje oczywiście sposób prowadzenia walki. Podręcznik - dałem 1 za cenę. Graficznie zdecydowanie GW bije DBA na głowę! :) Nie mogę się zgodzić też z jednym z powodów, dla których wolisz WFB - modelarstwo. DBA jest i w 28mm. Modele historyczne w 28mm są tak samo dokładne jak te fantasy. I tutaj można szaleć z modelowaniem! (rzuć okiem choćby na modele do Fields of Glory).Jakoś podświadomie "siedzimy" w 15mm ale to nie jedyna skala. Szczególnie, że właśnie dla modelarzy lepsza jest 28ka. Wiedziałem, że Murass wzbudzi ciekawą debatę. Szkoda, że komentarze nie są idealne do jej kontynuowania. Poprzestanę więc na tym, że wiele elementów jest czysto subiektywnych. Choć takie jak "gracze" czy "cena" są bezsporne. Dlatego fajnie, że każdy ma swoje zdanie - jest o wiele ciekawiej, prawda? | Dodany przez GOBOS w dniu - 12.09.2008. 7:0 ??? Hmm, chyba przereklamowaliście swój ostatnio ulubiony produkt :) Klimat - zależy od tego co kogo cieszy, do DBA klimat stworzyła historia więc jest łatwo, do fantasy trzeba się samemu namęczyć. Tu w zasadzie nie ma obiektywnego zwycięzcy. Ja osobiście wolę wyimaginowany świat więc dla mnie DBA:WFB 0:1 Armie - zależy jak na to popatrzeć, w DBA dużo, ale słabo z urozmaiceniem w porównaniu z WFB gdzie jest olbrzymia dowolność i jak wspomniał autor czasem zbyt duża dla "słabych" ludzi :) Więc tak samo zależy od punktu widzenia, ja bardziej cenię sobie możliwość dużego manewrowania w wystawianiu jednostek DBA:WFB 0:1 Zasady - w DBA dla mnie zbyt ogólne, zbyt proste mało możliwości. W WFB zbyt skomplikowane, człowiek się gubi i często powoduje to kłótnie, nie ma zwycięzcy DBA:WFB 0:0 Podręczniki - tu zwycięzcą jest ewidentnie WFB ze względu na dostępność, opracowanie, urodę, zdjęcia i zawarte treści DBA:WFB 0:1 Cena - bez dyskusji zwycięża DBA DBA:WFB 1:0 Modelarstwo - tu odwrotnie bezdyskusyjnie zwycięża WFB. Duże modele dają olbrzymię pole do manewru, malowanie detali, konwersje, dopieszczanie figurek. W DBA (jako głównie 15mmm) jest to ograniczone do minimum. DBA:WFB 0:1 Gracze - oczywiście pod względem ilości WFB wygrywa jednak jeśli chodzi o "jakość" raczej skłaniałbym się do DBA. Mało gram w Warhammera właśnie ze względu na słaby dostęp do odpowiednich graczy :) Stawiam na jakość DBA:WFB 1:0 Końcowy wynik 2:4 dla WFB (jedno pominięte jako tak samo słabe) U mnie wygrywa warhammer ponieważ wolę fantastykę i lubię bawić się w modelarstwo, to są główne powody. | Dodany przez MiSiO w dniu - 12.09.2008. Pewnych zachowań nie wyeliminują żadne zasady :D Nawet szachiści potrafią robić o przepisy awantury :D Patrząc na te 7 punktów, to tak ja tsar powiem, że wynik wychodzi 7:0... wprawdzie WFB ma bardzo fajny klimacik ale ten klimat znacznie bardziej smakowity jest w Mordheim, przy którym WFB wypada blado (w Mordheim każdy ma imię, historię życia. W DBA też wszystkie wydarzenia mocno osadzone są w relacjach międzyludzkich. WFB to zwykle anonimowe potyczki). Tak jak cena i gracze oraz zasady wydają się w sposób oczywisty przemawiać za DBA, to jeszcze niedawno wydawało i się, że pewna epickość, że tak nieładnie napiszę, wielkich bitew to domena WFB. Jednak odkrycie i sprawdzenie w praktyce BB DBA zupełnie zmieniło mój pogląd na wielkie bitwy. | Dodany przez tsar w dniu - 11.09.2008. Zrobiłem sobie małe podsumowanie licząc twoich siedem kategorii i sprawdzając, w których bardziej podoba mi się DBA, a w których WFB. Oczywiście jest to rzecz niemal nieporównywalna, ale czysto subiektywne odczucia pozwalają mi ogłosić, że wynik to 7:0. O jednym tylko mogę Cię zapewnić, również wśród graczy DBA zdarzają się kłótliwi ludzie, możesz być pewien, zdarzają się nawet sprzeczki o milimetry w przesuwaniu elementów.:). | Dodany przez GOBOS w dniu - 11.09.2008. Sorki pozjadalo mi literki :) chciałem napisać że ostatnio chodzi mi po głowie wyprobowanie... | Dodany przez GOBOS w dniu - 11.09.2008. Fajny tekst. Podoba mi się Twoje podejście do WFB, szukam takich ludzi. Co do podsumowania chodzi mi ostatni wypróbowanie w bitwie WFB częściowych zasad z DBA. No to kiedy gramy? :) | Dodany przez Cezar29 w dniu - 11.09.2008. Alez sie musialem naczekac na ten tekst co Pawle:) bardzo dobry debiut! | Dodany przez Robson w dniu - 10.09.2008. Witamy kolejnego zgiełkowicza w gronie autorów tekstów :) Bardzo przyjemny tekst, czyta sie bardzo miło. Co do ograniczania sie do systemów - to prawda ze czasem ciężko jest panować nad wieloma zbiorami zasad. Tutaj znów DBA ma przewagę, bo moze byc odskoczniowym systemem - tak jak pisałeś moze sie go szybciutko nauczyć, potem szkolenie mozna prowadzic w trybie poniedziałkowym ;) Co do fantasy... Jest taki system HOTT (Hordes Of The Things) - takie DBA odmiana fantasy ;) |
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze. Zaloguj się. Jeśli nie masz konta, załóż je sobie. Powered by AkoComment 2.01 PL+ Polska adaptacja - © Copyright 2006 by Zwiastun |